Archive

Posts Tagged ‘polityka’

GAZ W ŁUPKACH początki÷2011

09/03/2012 3 komentarze

Gdy kilka lat temu, gaz łupkowy zagościł w mediach, rozbudził emocje – swe nadzieje, obawy oraz plany zdążyli wyrazić wszyscy zainteresowani naukowcy, politycy, ekonomiści i lobbyści. Także przedsiębiorcy, a wśród nich zarówno ci jawnie i w otwarty sposób inwestujący w eksploatację gazu łupkowego, jak i ci ukrywający się w gąszczu inwestorów pośrednich oraz swych agentów wpływu.

Oto jak cały temat kształtował się w miarę upływu czasu. Teksty są pozbawione jakichkolwiek komentarzy z mojej strony – komentarze, zamieszczam nie wplecione w tekst lecz zbiorczo na zakończenie całego artykułu.

˙

–♦–

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego (pola czerwone) oraz gazu ziemnego (pola szare)

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego (pola czerwone) oraz gazu ziemnego (pola szare).
Spis firm, którym udzielnono koncesji poszukiwawczych [PDF], stan na 01.2012, źródło http://www.mos.gov.pl

–♦–
ROK 2003
  • Amerykanie zdominowali technologię wydobywania gazu łupkowego. Niezależne amerykańskie firmy zajmujące się odwiertami pod wodzą Deveon Energy Corp, połączyły odwierty pod niemożliwym kiedyś do osiągnięcia kątem, znane jako odwierty horyzontalne, z rozłupywaniem hydraulicznym, czyli „crackingiem” – starszą technologią w której skała iłowa jest rozłupywana przy pomocy wzbogaconej chemicznie wody, pompowanej pod ziemię wraz z piaskiem.
ROK 2009
ROK 2010
  • W styczniu 2010 ma miejsce światowa premiera filmu dokumentalnego GASLAND.

Cena gazu dla krajowych odbiorców Gazpromu.

  • Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego, posiadają wszystkie największe koncerny amerykańskie. Mają do nich dołączyć też firmy z Francji oraz Włoch. Pojawiają się także inwestorzy związani już interesami z rynkiem polskim – George Soros.
  • Czy Polska nie zmarnuje szansy na gazowe eldorado? Gaz leżący pod polską ziemią jest własnością państwa. Firma, która go znajdzie, będzie musiała negocjować z rządem podział wpływów. Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka trzeba stworzyć nowy system rozliczeń, najlepiej na wzór Rosji, gdzie średnio 60 proc. przychodów z ropy i gazu trafia do kasy państwa. Gdy ceny surowców rosną, udział państwa w zyskach sięga nawet 90 proc. Na razie Polska uzyskała z koncesji poszukiwawczych 22 mln zł. Tyle nie kosztuje nawet jeden odwiert.
˙
ROK 2011

Maj 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011

˙

cdn. (chyba)

–♦–

˙

Dlaczego nie można było poczekać na przykład dziesięciu lat i przeznaczyć ten czas na rozsądną legislację, a także na rzetelne badania na temat wpływu na środowisko z eksploatacji łupków z wykorzystaniem obecnej technologii?
Cała scena polityczna, od lewej do prawej, trąbi że kto sprzeciwia się poszukiwaniu i wydobyciu gazu łupkowego – ten ma interesy zbieżne z rosyjskimi.
 Więcej, buduje się atmosferę pośpiechu — wsiadajmy bo nam pociąg ucieknie. Można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia nie z zasobem geologicznym sprzed milionów lat, lecz z programem telewizyjnym, w którym oferuje się sokowirówkę/suszarkę/zestaw noży kuchennych, podaje na wizji numer telefonu i mówi: „Zadzwoń już teraz, nie czekaj. Podnieś słuchawkę telefonu i skorzystaj z naszej niecodziennej oferty. Nie myśl, nie racjonalizuj zakupu, nie zastanawiaj się nad jego przydatnością – kup już teraz. Dzwoń!”.
Skąd ten pośpiech?!

Czy działanie firm w ramach koncesji poszukiwawczych jest w jakikolwiek sposób kontrolowane w aspektach wpływu na środowisko oraz mieszkańców? Reportaż śledczy TVN, na temat pierwszych skutków poszukiwań gazu, jakie mają miejsce na terenie Polski budzi bardzo istotne, uzasadnione wątpliwości ku temu. Henryk Jacek Jezierski, główny geolog kraju, mówi, że amerykanom zależy na wydobyciu nieszkodliwym dla środowiska. Czy koncesjonariusze mieli powiedzieć że zależy im tylko na gazie, a ewentualne negatywne reperkusje wtłaczania dziesiątek ton chemikaliów oraz setek tysięcy ton wody w głąb ziemi mają „gdzieś”?! Oczywistym jest że inwestorom z USA bardzo zależy. Ty bardziej, że 71 koncesji poszukiwawczych wydano w oparciu o stare prawo, które nie nakładało obowiązku informowania, jak odwierty wpływają na srodowisko oraz ludzi (tym samym, urzędy nie mają możliwości kontrolnych).

Czy musimy być krajem przeprowadzającym eksperymenty, na których bazują później inne kraje?
„Taki byłby model postępowania w innych krajach”. Czyli fachowcy od łupków będą u nas eksperymentować. Mieliśmy polski model demokracji, polski model prywatyzacji a teraz staniemy się poligonem, gdzie testuje się wyciskanie gazu ze skał. Czemu politycy tak zadziwiająco są jednogłośni w temacie gazu, a osoby pragnące zatrzymać się i zastanowić aby nie popełnić błędu – określa się mianem agentury rosyjskiej?!

Zasoby wodne Polski są nieznacznie większe od Egiptu, czyli kraju uchodzącego za pustynny. Skąd będzie czerpana woda do wytłaczania gazu ze skał, a także co będzie się działo z już wykorzystaną wodą, zanieczyszczoną dodanymi chemikaliami oraz wypłukanymi ze skał substancjami?

No i na zakończenie, a propos informacji o tym że 20% koncesji jest w rękach rosyjskich. Czy proces koncesyjny był ochraniany przez odpowiednie polskie służby?

Polskie F-16 w Izraelu

28/02/2012 Dodaj komentarz

[ŹRÓDŁO]

Nie trzeba długo zastanawiać się by wykoncypować gdzie w Azji Zachodniej, na terenie byłego Imperium Osmańskiego, są rzeczone „warunki zbliżone do bojowych”. Nie życzę sobie, aby polskie samoloty bojowe były wysyłane do kraju przepojonego duchem ksenofobicznego nacjonalizmu i brały tam udział w pacyfikacji oraz ujarzmianiu przeciwników.

UPDATE z dnia 29.02.2012:

UPDATE z dnia 12.03.2012:

  • Trwają izraelskie naloty na Gazę, podają media w Polsce. Natomiast ja się zastanawiam, czy polskie myśliwce biorą już udział w ćwiczeniach w obiecanych „warunkach zbliżonych do bojowych”?

Stary szaman i Onet

26/02/2012 1 komentarz

Dziś została opublikowana w Onecie (którego właścicielem jest TVN S.A. o czym warto pamiętać), rozmowa z reżyserem oraz senatorem Kazimierzem Kutzem. Rozmowa ta, przypomina mi wywiad ale nie w dziennikarskim rozumieniu tego słowa lecz… medycznym. Po zapoznaniu się z „przekazem” pana Kutza, odniosłam wrażenie jakbym przysłuchiwała się rozmowie psychiatry z pacjentem o rozwiniętej schizofrenii paranoidalnej. Oto krótki ustęp z tego, co szaman Kazimierz Kutz rzekł:

˙

Palikot to cud nad Wisłą. Dzisiaj Tusk może współpracować z Palikotem i mają dużo do zrobienia. Jako stary szaman doradzam też Palikotowi, który jest przyszłością Polski. Palikot obrośnie w fachowców, tak jak kiedyś Wałęsa w Balcerowicza, Mazowieckiego i Geremka.

Kościół zamiast szerzyć miłość, szerzy nienawiść, wspierając jedną z partii politycznych. Kościół jest oderwany od społeczeństwa. Politycy zawsze przymykali oko na Rydzyka i tak dorobił się królestwa. Telewizja Trwam nie spełnia wymogów formalnych i dlatego nie dostała miejsca na multipleksie cyfrowym.

W Polsce pokutuje rozumowanie, że dzieci wychowane przez pary homoseksualne wyrosną na homoseksualistów. To absurd. Kościół woli, żeby dzieci wychowywały rodziny patologiczne. Kościół mąci w głowach Polaków, bo żyje z kłamstwa.

Ktoś musi zabiegać o sprawy Śląska i walczyć z historycznym i dzisiejszym polocentryzmem.

Nie ma ani jednego dokumentu autentycznego, który świadczyłby o współpracy Wałęsy z komunistami.

Ja swoim dzieciom nie zamierzam sobą zawracać głowy.
Jak to? – pyta dziennikarz.
Zasnę na zawsze. Są różne środki.
Ma Pan czwórkę dzieci.
Nie będę przymuszał dzieci, żeby się mną opiekowały…

Źródło pierwsze; źródło drugie.

˙

Niedawno zakończyłam czytać po raz kolejny „Rok 1984″ George’a Orwella. W utworze tym, autor stworzył obraz kraju (Oceani) zbudowanego na kłamstwie i dwójmyśleniu, gdzie mieszkańcy poddawani są codziennemu rytuałowi „dwóch minut nienawiści”. Chyba każdej osobie czytającej tę książkę, utkwił w pamięci fragment:
Wojna to pokój; Wolność to niewola; Ignorancja to siła

Dzisiejsze wynurzenia Kutza czytałam dłużej niż orwellowskie dwie minuty – poczułam się zatem, jakbym spędziła w Oceani nie jeden dzień, lecz około tygodnia.
Pan reżyser zawarł w swej wypowiedzi myśli proste, które nie wymagają analiz w poszukiwaniu drugiego dna lub rozbudowanych koncepcji. Wystarczy że jego słowa – zgodnie z zasadami panującymi w książkowej Oceani, odwróci się o 180 stopni, a staną się w mojej opinii, prawdziwiej oddające rzeczywistość.

Skoro poseł Kutz uważa się za szamana, to nie odbierajmy mu prawa do samostanowienia swej tożsamości. Tym bardziej że fachowcy z dziedziny psychiatrii, odradzają w takich wypadkach polemikę z pacjentami. Dostrzegam jednak wymierne zagrożenie, jakie pan Kutz stanowi dla samego siebie (vide fragment o środkach, które umożliwiają zaśnięcie na zawsze). Tym samym uważam, iż w najbliższy poniedziałek należy zapewnić w trybie ambulatoryjnym odpowiednią opiekę ryżyserowi. Natomiast w dłuższym już horyzoncie czasowym, zapewnić tej osobie odpowiednio długi wypoczynek i „różowe pigułki” w jakimś miejscu odosobnienia, gdzie pacjenci są odpowiednio chronieni nie tylko przed innymi pacjentami, lecz też przed samym sobą.

Tak, wiem… można podśmiewywać się z udzielonego w minioną niedzielę wywiadu, jest to jednak śmiech przepojony goryczą.
Po pierwsze, dziwię się że redakcja dopuściła do publikacji czegoś tak dalece pozbawionego wartości. Następnie przychodzi smutna konstatacja o stanie elit polskiego państwa. Reżyser Kutz rysuje szmatławy obraz świata. Niestety, nie jest to już jednak świat filmowej fikcji. To świat członka polskiego parlamentu, świat człowieka z komitetu poparcia ruchu palikockiego. To świat człowieka opuszczonego przez swe dzieci, samotnego. Świat człowieka rozmyślającego o środkach, powodujących zaśnięcie na zawsze – samobójcy. Taki sam jest świat, o który walczy pan Kutz. Pusty, pozbawiony etyki i wartości. Martwy.

NWO? część pierwsza – wystąpienie ministra Sikorskiego w Berlinie

23/02/2012 Dodaj komentarz

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat. Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.

Termin NWO traktuję tu jako pewien skrót myślowy. Bardziej należało określić to mianem debaty nad likwidają Polski, jednak byłoby to zbyt długie jak na tytuł. Zatem, posługując się pewnym uproszczeniem, niech będzie to NWO ze znakiem zapytania.

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski złożył w dniach 28-29 listopada br. roboczą wizytę w Berlinie. Głównym punktem wizyty było wygłoszenie przez Ministra Sikorskiego na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej programowego wystąpienia „Polska a przyszłość Unii Europejskiej” („Poland and the Future of the European Union”) na temat polskiej polityki europejskiej oraz wizji Europy.

Właśnie to wystąpienie ministra Sikorskiego na rzeczonej konferencji, rozpoczęło w polsce debatę (choć właściwie należałoby powiedzieć burzę) – dokąd chcą zaprowadzić nas politycy, co mają na myśli proponując nam głębszą integrację z UE i czy państwo Polskie jeszcze by istniało, gdyby stało się częścią europejskiej całości, zbudowanej na zasadach federacji.

  • Federacja (łac. foederatio czyli sprzymierzenie) – państwo składające się z mniejszych, obdarzonych autonomią państw związkowych (np. stanów, krajów, prowincji, kantonów, landów), ale posiadających wspólny (federalny) rząd.

Oto wybrane cytaty z wystąpienia Radosława Sikorskiego, Berlin 28 listopada 2011 r.:

My też stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją czy też nie. Jeżeli ponowna nacjonalizacja lub rozpad są nie do zaakceptowania, pozostaje nam tylko jedna możliwość: sprawienie, by Europą w końcu można było rządzić, a co za tym idzie, doprowadzenie z czasem do Europy bardziej wiarygodnej.

Im więcej władzy przekażemy instytucjom europejskim, tym większą legitymizację demokratyczną powinny uzyskać. Drakońskie uprawienia do nadzorowania budżetów krajowych powinny być wykonywane tylko w porozumieniu z Parlamentem Europejskim.

Parlament powinien bronić swojej roli i zadań. Eurosceptycy mają rację, gdy mówią, że Europa będzie dobrze funkcjonować, jeżeli przekształci się w ustrój, wspólnotę, z którą ludzie będą się utożsamiać i wobec której będą lojalni. Włochy zostały stworzone, musimy jeszcze stworzyć Włochów, powiedział Massimo d’Azeglio na pierwszym posiedzeniu parlamentu po zjednoczeniu Królestwa Włoch w XIX wieku. My w UE mamy łatwiejsze zadanie: mamy zjednoczoną Europę. Mamy Europejczyków. To, co musimy uczynić, to nadać wyraz polityczny europejskiej opinii publicznej. Istnieje potrzeba zwiększenia „politische Bildung” (edukacji politycznej) obywateli i elit politycznych.

„Sześciopak” potwierdza, że zasady można wprowadzać nie w postaci dyrektyw – które wymagają wdrożenia do prawa krajowego – lecz rozporządzeń, które są aktami powszechnie i od razu obowiązującymi.

Moglibyśmy również połączyć stanowiska Przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Kanclerz Angela Merkel sugeruje nawet, aby taka osoba była wybierana w bezpośrednich wyborach przez lud europejski.

Im więcej władzy i legitymizacji przekażemy instytucjom federalnym, tym państwa członkowskie powinny być bardziej utwierdzane w przekonaniu, że niektóre prerogatywy, takie jak szeroko pojęte kwestie: tożsamości narodowej, religii, stylu życia, moralności publicznej oraz stawek podatku dochodowego i podatku VAT, powinny na zawsze pozostać w gestii państw.

Proszę Was też o to, żebyście zaczęli tłumaczyć Brytyjczykom, że decyzje europejskie nie są dyktatami Brukseli, ale wynikają z porozumień, w tworzeniu których dobrowolnie bierzecie udział.

Popierając Traktat Akcesyjny, Polacy upoważnili nas do wprowadzenia Polski do strefy euro – gdy tylko ona i my będziemy na to gotowi.

Co Polska wnosi? Wnosimy nasze niedawne doświadczenie pomyślnej transformacji z dyktatury do demokracji i z chorej gospodarki nakazowo-rozdzielczej do coraz lepiej rozwijającej się gospodarki rynkowej. Doceniamy duże i szczodre wsparcie – solidarność – jaką Niemcy nam okazały w ciągu ostatniego dwudziestolecia. Mam nadzieję, że doceniacie to, iż była to dobra inwestycja.

Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać się niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.

Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro.

Polska zdołała się w końcu zreformować. Uchwalona 3 maja 1791 r. konstytucja zniosła zasadę jednomyślności, zunifikowała państwo i stworzyła stały rząd. Ale reformy zostały wprowadzone zbyt późno. Przegraliśmy wojnę w obronie konstytucji i w wyniku rozbioru z 1795 r. Polska zniknęła z mapy świata na ponad sto lat.
Jaki jest morał tej historii? Nie wolno stać w miejscu, gdy świat wokół się zmienia i rosną nowi konkurenci. Nie wystarczy polegać na instytucjach i procedurach, które sprawdziły się w przeszłości. Stopniowe zmiany to za mało. Nawet zachowanie dotychczasowej pozycji jest uzależnione od podejmowania odpowiednio szybkich decyzji.
Uważam, że mamy obowiązek oszczędzić naszej wspaniałej unii losu, jaki spotkał Jugosławię oraz dawno minioną Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

[źródło]

NWO? wstęp

22/02/2012 4 komentarze

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat.
Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.

Termin NWO traktuję tu jako pewien skrót myślowy. Bardziej należało określić to mianem debaty nad likwidają Polski, jednak byłoby to zbyt długie jak na tytuł. Zatem, posługując się pewnym uproszczeniem, niech będzie to NWO ze znakiem zapytania.

Nie wszyscy wyznajemy ten sam system wartości.
Jeśli grupa ludzi — będąca nawet większością miasta/kraju/kontynentu — uważa coś za dobre, wartościowe, moralne, etyczne, sprawiedliwe, godne rozpowszechnienia to inna grupa społeczności może uważać to za złe, groźne dla ich rozwoju, konieczne do zniszczenia. Dla jednych coś, co jest celem do osiągnięcia — dla innych może być zagrożeniem przed którym trzeba się bronić. Dla jednych coś jest wartością, dla innych to antywartość.
Niby powyższe stwierdzenia są truizmem, lecz niedostrzeganym na co dzień, nienazywanym. Ujrzenie go, ułatwi doszukanie się logiki w codziennych wydarzeniach. Ułatwi dostrzeżenie logiki w polityce, ekonomii; logiki oraz celowości w walce z pewnymi ogólnymi wartościami.
Jeśli ten konflikt interesów ma miejsce w obrębie dwójki ludzi czy w niewielkiej społeczności — to „małe piwo”. Sprawa przybiera na wadze, gdy dotyczy on kraju, narodów.

Obecnie, bardzo niewielka grupka osób, skupia wokół siebie znakomitą większość zasobów zarówno przyrody, jak i zasobów ludzkich (sorki za to uprzedmiotawianie człowieka, mam nadzieję że nikt się nie obrazi za tę celowo użytą figurę językową). Czy to co MY (czyli zasoby ludzkie) uważamy za cel życia, który należy realizować zgodnie z pewnymi zasadami etyki — jest także celem życia dla tych kilkuset właścicieli planety Ziemia? Czy władza oraz ci co są przez nią rządzeni, posługują się tymi samymi kryteriami moralnymi/etycznymi, tymi samymi ideami oraz celami? Wątpię. Szczególnie po wydarzeniach ostatnich lat.

Aby zbudować nowe, należy uprzednio zniszczyć stare. Aby wychować pokolenie ludzi nie czujących integracji ze swą ojczyzną, należy zniszczyć system wartości oparty na tradycyjnych, propaństwowych wartościach. Religię — jako zbiór ogólnoetycznych, niezmiennych od stuleci zasad na których można się opierać w życiu — zepchnąć do roli nieliczącego się marginesu. Naukę historii w szkołach, kończyć na „bezpiecznym” okresie np. I wojny światowej a informacje z historii najnowszej Polski udostępniać w sposób koncesjonowany (vide tak zwane media mainstreamowe). Uczyć konkurencji i walki, a nie współpracy oraz integracji działań.

Kilkanaście dni temu byłam na spotkaniu z Leszkiem Jęczmykiem. To właśnie z jego ust usłyszałam w połowie lat 90. po raz pierwszy o komisji trójstronnej, klubie rzymskim, nowym porządku świata. Opowieści snute przy piwie o grupie osób zrzeszającej biznesmenów i polityków; opowieści o planach dotyczących globalizacji, podziału świata na kilka regionów, jednej walucie, inwigilacji elektronicznej, depopulacji i światowym rządzie — słuchało się z zainteresowaniem lecz wraz z końcem piwa, zapominało o tych teoriach.
Minęło kilkanaście lat i dziś w polskim sejmie słyszę jak polscy politycy wypowiadają się o konieczności głębszej integracji z unią, domagają się aby nie zatrzymywać integracji unijnej w pół drogi, a niektórzy wręcz posuwają się do stwierdzeń, że obecny kryzys jest spowodowany niepełną integracją. Gdy słyszę polityków pragnących by Europa stała się jednym państwem, myślę że trzeba powrócić do tych zasłyszanych kilkanaście lat temu opowieści, lecz już nie traktując ich jako teorie spiskowe lecz ogólny (i odgórny) trend na naszej planecie.

To już nie są niszowe hipotezy opowiadane przez nawiedzonych oszołomów – mamy do czynienia z faktami. Faktami, których kulminacja nastąpiła w polskim sejmie 15.12.2011

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat. Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.

Robert Biedroń marzy, by znów zapłonęły esbeckie akta

21/02/2012 Dodaj komentarz

–„Z perspektywy lat, jakie minęły od czasów działalności Służby Bezpieczeństwa nie można dzisiaj bezkrytycznie oceniać tych dokumentów. Nie możemy dzisiaj jednoznacznie zdecydować czy ktoś był tajnym współpracownikiem, czy nim nie był. Uważam więc działalność IPN-u i osób szantażujących teczkami za niebezpieczną i niedemokratyczną. Marzę o tym, żeby ktoś miał odwagę zebrać te wszystkie teczki, akta i dokumenty Służb Bezpieczeństwa, opracować je, przeanalizować i spalić. Żeby nikt nigdy nie był już szantażowany w przyszłości przez samozwańczych prokuratorów.”–  poseł RPP Robert Biedroń

———<>———

Szanowny panie Biedroń, marzy pan o tym by spalić archiwa PRLu. Pragnę zauważyć, że nie tylko pan podziela ten pogląd. Palenie akt zaczęło się już w trakcie przygotowań do rozmów przy „stole bez kantów”, czyli 1988 roku.

Słyszałam relacje z papierni w Konstancin-Jeziornej, jak to jej kierownictwo zwracało się do służb państwowych kierujących strumień archiwaliów PRLu  do tejże papierni, aby zmniejszyli ilość wysyłanych materiałów gdyż papiernia nie nadąża w ich „obróbce”. Niszczenie akt bezpieki, palenie archiwum komitetu centralnego, puszczania z dymem stenogramów z posiedzeń rady państwa w stanie wojennym – to tematy znane i mające sporą dokumentację w najróżniejszej postaci.

W 1990 roku, premier Mazowiecki był oficjalnie informowany o tych faktach. W reakcji na te informacje, Mazowiecki wysłał pismo do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych z prośbą o uważniejszy nadzór nad przejętymi po PRL archiwami. Ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego był… Czesław Kiszczak. Członek komitetu centralnego PZPR i czołowy animator stanu wojennego.

Panie Biedroń, mówi pan: –„Uważam więc działalność IPN-u i osób szantażujących teczkami za niebezpieczną i niedemokratyczną.”–

IPN został powołany na mocy ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej (Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu). Temat ujawniania dokumentów pochodzących z  PRLowskich organów bezpieczeństwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, reguluje także ustawa.

Wieczór wyborczy partii RPP, jesień 2011

Opinia posła wyłonionego w powszechnych wyborach o tym, że jakiś instytut powołany na mocy ustawy jest kreacją niedemokratyczną, uważam za interesujące merytorycznie oskarżenie. Interesujące, ponieważ mówi pan tym samym iż ustawy tworzone są w sposób niedemokratyczny.

Co do szantażu teczkami — zgadzam się z tym, że osoby niepowołane (w tym dawni funkcjonariusze PRLowscy) nie powinni i nie mogą w swych domowych archiwach posiadać tak zwanych kompromatów (choć je mają), ponieważ mogą nimi prowadzić (i uważam że prowadzą) grę, animować różne zachowania obecnych i przyszłych dygnitarzy.

Archiwami tymi powinna dysponować specjalistyczna agenda państwowa, a takową jest IPN.

Nie dziwię się, że pan, członek partii RPP wygłasza zacytowane opinie. Jakże mogłabym się dziwić, skoro w Ruchu Palikota szkolenia prowadzą tacy eksperci jak Jerzy Urban, Magdalena Środa, Jacek Żakowski…

Konkludując już – odmiennie do pana posła Biedronia, uważam że wciąż jest wystarczająco dużo dokumentów źródłowych (także odkrywa się nowe, zachomikowane po różnych zakamarkach nie tylko sejmowych), aby móc prowadzić procesy lustracyjne, weryfikować obecnych polityków oraz pisać im biografie. Powinniśmy wiedzieć, kim są i kim byli pięć lub dwadzieścia pięć lat temu, uczestnicy życia publicznego. Powinniśmy wiedzieć, ponieważ działania tych osób mają bezpośrednie przełożenie na nasze codzienne oraz przyszłe życie, a także na życie przyszłych pokoleń w naszym kraju.

———

Źródło komentowanej wypowiedzi posła Robera Biedronia.

Polacy na Madagaskar?

20/02/2012 Dodaj komentarz

Sytuacja na ziemiach polskich, ulega dalszej stabilizacji oraz normalizacji.

W piątek 17.02, odbył się zjazd postępowych polityków pod hasłem „Dialog i przyszłość”.

Lider nowoczesnej i postępowej partii RPP, poseł Janusz Palikot, podkreślił na zjeździe, że: Polacy muszą wyrzec się swojej polskości.

Myśl ta, czytelniej a tym samym nowocześniej oddaje, mętne hasła ministra spraw zagranicznych p. Sikorskiego wygłoszone na jesieni w Niemczech, o konieczności dalszej integracji Unijnej i nadrzędnej roli Niemiec w tym procesie.

Tak, musimy spowodować by Polacy wyrzekli się swej polskości. My, postępowi i nowocześni mieszkańcy ziem polskich dobrze wiemy, jak wiele polski naród uczynił złego innym ludziom. W tym także takim, którzy przyjechali na polskie ziemie szukać schronienia!

Hasło rzucone na zjeździe  „Dialogi i przyszłość”, niechaj przyświeca nam w domu i zagrodzie, w szkole oraz w miejscach pracy. Niech ten kraj stanie się liderem nowoczesności i postępu. Niech Polacy wyrzekną się swej polskości!