Archiwum

Posts Tagged ‘debata nad likwidacją Polski’

NWO? część pierwsza – wystąpienie ministra Sikorskiego w Berlinie

23/02/2012 Dodaj komentarz

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat. Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.

Termin NWO traktuję tu jako pewien skrót myślowy. Bardziej należało określić to mianem debaty nad likwidają Polski, jednak byłoby to zbyt długie jak na tytuł. Zatem, posługując się pewnym uproszczeniem, niech będzie to NWO ze znakiem zapytania.

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski złożył w dniach 28-29 listopada br. roboczą wizytę w Berlinie. Głównym punktem wizyty było wygłoszenie przez Ministra Sikorskiego na forum Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej programowego wystąpienia „Polska a przyszłość Unii Europejskiej” („Poland and the Future of the European Union”) na temat polskiej polityki europejskiej oraz wizji Europy.

Właśnie to wystąpienie ministra Sikorskiego na rzeczonej konferencji, rozpoczęło w polsce debatę (choć właściwie należałoby powiedzieć burzę) – dokąd chcą zaprowadzić nas politycy, co mają na myśli proponując nam głębszą integrację z UE i czy państwo Polskie jeszcze by istniało, gdyby stało się częścią europejskiej całości, zbudowanej na zasadach federacji.

  • Federacja (łac. foederatio czyli sprzymierzenie) – państwo składające się z mniejszych, obdarzonych autonomią państw związkowych (np. stanów, krajów, prowincji, kantonów, landów), ale posiadających wspólny (federalny) rząd.

Oto wybrane cytaty z wystąpienia Radosława Sikorskiego, Berlin 28 listopada 2011 r.:

My też stoimy przed wyborem, czy chcemy być prawdziwą federacją czy też nie. Jeżeli ponowna nacjonalizacja lub rozpad są nie do zaakceptowania, pozostaje nam tylko jedna możliwość: sprawienie, by Europą w końcu można było rządzić, a co za tym idzie, doprowadzenie z czasem do Europy bardziej wiarygodnej.

Im więcej władzy przekażemy instytucjom europejskim, tym większą legitymizację demokratyczną powinny uzyskać. Drakońskie uprawienia do nadzorowania budżetów krajowych powinny być wykonywane tylko w porozumieniu z Parlamentem Europejskim.

Parlament powinien bronić swojej roli i zadań. Eurosceptycy mają rację, gdy mówią, że Europa będzie dobrze funkcjonować, jeżeli przekształci się w ustrój, wspólnotę, z którą ludzie będą się utożsamiać i wobec której będą lojalni. Włochy zostały stworzone, musimy jeszcze stworzyć Włochów, powiedział Massimo d’Azeglio na pierwszym posiedzeniu parlamentu po zjednoczeniu Królestwa Włoch w XIX wieku. My w UE mamy łatwiejsze zadanie: mamy zjednoczoną Europę. Mamy Europejczyków. To, co musimy uczynić, to nadać wyraz polityczny europejskiej opinii publicznej. Istnieje potrzeba zwiększenia „politische Bildung” (edukacji politycznej) obywateli i elit politycznych.

„Sześciopak” potwierdza, że zasady można wprowadzać nie w postaci dyrektyw – które wymagają wdrożenia do prawa krajowego – lecz rozporządzeń, które są aktami powszechnie i od razu obowiązującymi.

Moglibyśmy również połączyć stanowiska Przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Kanclerz Angela Merkel sugeruje nawet, aby taka osoba była wybierana w bezpośrednich wyborach przez lud europejski.

Im więcej władzy i legitymizacji przekażemy instytucjom federalnym, tym państwa członkowskie powinny być bardziej utwierdzane w przekonaniu, że niektóre prerogatywy, takie jak szeroko pojęte kwestie: tożsamości narodowej, religii, stylu życia, moralności publicznej oraz stawek podatku dochodowego i podatku VAT, powinny na zawsze pozostać w gestii państw.

Proszę Was też o to, żebyście zaczęli tłumaczyć Brytyjczykom, że decyzje europejskie nie są dyktatami Brukseli, ale wynikają z porozumień, w tworzeniu których dobrowolnie bierzecie udział.

Popierając Traktat Akcesyjny, Polacy upoważnili nas do wprowadzenia Polski do strefy euro – gdy tylko ona i my będziemy na to gotowi.

Co Polska wnosi? Wnosimy nasze niedawne doświadczenie pomyślnej transformacji z dyktatury do demokracji i z chorej gospodarki nakazowo-rozdzielczej do coraz lepiej rozwijającej się gospodarki rynkowej. Doceniamy duże i szczodre wsparcie – solidarność – jaką Niemcy nam okazały w ciągu ostatniego dwudziestolecia. Mam nadzieję, że doceniacie to, iż była to dobra inwestycja.

Zapewne jestem pierwszym w historii ministrem spraw zagranicznych Polski, który to powie: Mniej zaczynam się obawiać się niemieckiej potęgi niż niemieckiej bezczynności.

Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa i dobrobytu Polski byłby upadek strefy euro.

Polska zdołała się w końcu zreformować. Uchwalona 3 maja 1791 r. konstytucja zniosła zasadę jednomyślności, zunifikowała państwo i stworzyła stały rząd. Ale reformy zostały wprowadzone zbyt późno. Przegraliśmy wojnę w obronie konstytucji i w wyniku rozbioru z 1795 r. Polska zniknęła z mapy świata na ponad sto lat.
Jaki jest morał tej historii? Nie wolno stać w miejscu, gdy świat wokół się zmienia i rosną nowi konkurenci. Nie wystarczy polegać na instytucjach i procedurach, które sprawdziły się w przeszłości. Stopniowe zmiany to za mało. Nawet zachowanie dotychczasowej pozycji jest uzależnione od podejmowania odpowiednio szybkich decyzji.
Uważam, że mamy obowiązek oszczędzić naszej wspaniałej unii losu, jaki spotkał Jugosławię oraz dawno minioną Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

[źródło]

NWO? wstęp

22/02/2012 4 komentarze

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat.
Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.

Termin NWO traktuję tu jako pewien skrót myślowy. Bardziej należało określić to mianem debaty nad likwidają Polski, jednak byłoby to zbyt długie jak na tytuł. Zatem, posługując się pewnym uproszczeniem, niech będzie to NWO ze znakiem zapytania.

Nie wszyscy wyznajemy ten sam system wartości.
Jeśli grupa ludzi — będąca nawet większością miasta/kraju/kontynentu — uważa coś za dobre, wartościowe, moralne, etyczne, sprawiedliwe, godne rozpowszechnienia to inna grupa społeczności może uważać to za złe, groźne dla ich rozwoju, konieczne do zniszczenia. Dla jednych coś, co jest celem do osiągnięcia — dla innych może być zagrożeniem przed którym trzeba się bronić. Dla jednych coś jest wartością, dla innych to antywartość.
Niby powyższe stwierdzenia są truizmem, lecz niedostrzeganym na co dzień, nienazywanym. Ujrzenie go, ułatwi doszukanie się logiki w codziennych wydarzeniach. Ułatwi dostrzeżenie logiki w polityce, ekonomii; logiki oraz celowości w walce z pewnymi ogólnymi wartościami.
Jeśli ten konflikt interesów ma miejsce w obrębie dwójki ludzi czy w niewielkiej społeczności — to „małe piwo”. Sprawa przybiera na wadze, gdy dotyczy on kraju, narodów.

Obecnie, bardzo niewielka grupka osób, skupia wokół siebie znakomitą większość zasobów zarówno przyrody, jak i zasobów ludzkich (sorki za to uprzedmiotawianie człowieka, mam nadzieję że nikt się nie obrazi za tę celowo użytą figurę językową). Czy to co MY (czyli zasoby ludzkie) uważamy za cel życia, który należy realizować zgodnie z pewnymi zasadami etyki — jest także celem życia dla tych kilkuset właścicieli planety Ziemia? Czy władza oraz ci co są przez nią rządzeni, posługują się tymi samymi kryteriami moralnymi/etycznymi, tymi samymi ideami oraz celami? Wątpię. Szczególnie po wydarzeniach ostatnich lat.

Aby zbudować nowe, należy uprzednio zniszczyć stare. Aby wychować pokolenie ludzi nie czujących integracji ze swą ojczyzną, należy zniszczyć system wartości oparty na tradycyjnych, propaństwowych wartościach. Religię — jako zbiór ogólnoetycznych, niezmiennych od stuleci zasad na których można się opierać w życiu — zepchnąć do roli nieliczącego się marginesu. Naukę historii w szkołach, kończyć na „bezpiecznym” okresie np. I wojny światowej a informacje z historii najnowszej Polski udostępniać w sposób koncesjonowany (vide tak zwane media mainstreamowe). Uczyć konkurencji i walki, a nie współpracy oraz integracji działań.

Kilkanaście dni temu byłam na spotkaniu z Leszkiem Jęczmykiem. To właśnie z jego ust usłyszałam w połowie lat 90. po raz pierwszy o komisji trójstronnej, klubie rzymskim, nowym porządku świata. Opowieści snute przy piwie o grupie osób zrzeszającej biznesmenów i polityków; opowieści o planach dotyczących globalizacji, podziału świata na kilka regionów, jednej walucie, inwigilacji elektronicznej, depopulacji i światowym rządzie — słuchało się z zainteresowaniem lecz wraz z końcem piwa, zapominało o tych teoriach.
Minęło kilkanaście lat i dziś w polskim sejmie słyszę jak polscy politycy wypowiadają się o konieczności głębszej integracji z unią, domagają się aby nie zatrzymywać integracji unijnej w pół drogi, a niektórzy wręcz posuwają się do stwierdzeń, że obecny kryzys jest spowodowany niepełną integracją. Gdy słyszę polityków pragnących by Europa stała się jednym państwem, myślę że trzeba powrócić do tych zasłyszanych kilkanaście lat temu opowieści, lecz już nie traktując ich jako teorie spiskowe lecz ogólny (i odgórny) trend na naszej planecie.

To już nie są niszowe hipotezy opowiadane przez nawiedzonych oszołomów – mamy do czynienia z faktami. Faktami, których kulminacja nastąpiła w polskim sejmie 15.12.2011

Nie wiem czy jesteśmy świadkami oficjalnego początku tego co się określa NWO, wiem natomiast że coś się zmieniło — to już nie teorie lecz polityczna rzeczywistość. Zapraszam do cyklu artykułów, w których znajdzie się myśl polityczna polskich prominentnych działaczy na ten temat. Bez zbaczania na polne ścieżki – li tylko politycy głównego nurtu.