Archiwum

Archive for the ‘polityka’ Category

TROTYL nieuprawnione spekulacje prokuratury?

03/11/2012 Dodaj komentarz

07.2011 RAPORT MILLERA Raport końcowy, Załącznik nr 5, str. 25 – Podsumowanie i wnioski.:
„Podczas oględzin wraku samolotu nie stwierdzono śladów detonacji materiałów wybuchowych ani paliwa lotniczego.”

30.10.2012 godz. 6:30 RP artykuł Cezarego Gmyza „Trotyl na wraku Tupolewa”

30.10.2012 godz. 14:42 OŚWIADCZENIE Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie
„Powołani przez prokuraturę biegli, pracujący wraz z prokuratorem wojskowym pod Smoleńskiem, nie stwierdzili na wraku samolotu Tu-154M trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego”.
„(..) zabezpieczono kilkaset różnego rodzaju próbek (wymazów, próbek gleby, wycinków materiałów z wraku). Dopiero badania laboratoryjne, którym poddane będą zabezpieczone próbki, pozwolą na jednoznaczne potwierdzenie lub wykluczenie obecności związków chemicznych będących materiałem wybuchowym lub jego pozostałością”.

–♦–

Zatem, do licha, według oświadczenia prokuratury wojskowej, nie stwierdzono materiałów wybuchowych, czy może dopiero badania laboratoryjne dadzą na to odpowiedź?! Zaledwie 10 dni temu, ta sama prokuratura wydała oświadczenie, dotyczące doniesień medialnych na temat kolejnej pary pomylonych zwłok – tym razem prezydenta Kaczorowskiego: „wszelkie informacje na ten temat należy traktować jedynie jako nieuprawnione spekulacje”. Kilka dni temu stwierdzono, że zamiast pana Kaczorowskiego, w grobie spoczywały zwłoki innej osoby (dziś odbywa się jego ponowny pogrzeb, tym razem już z właściwymi zwłokami i we właściwym grobie).
Jeśli wyniki badań laboratoryjnych pobranych próbek z wraku TU-154, mamy poznać za około pół roku, tym samym wydane 30 października przez prokuratora oświadczenia, że na wraku Tupolewa nie znaleziono śladów materiałów wybuchowych, pozwolę sobie określi mianem nieuprawnionych spekulacji ze strony prokuratury wojskowej.
Przy pobieraniu próbek, miejsca z których decydowano się je pobrać typowano spektrometrem. Podobne urządzenia stosuje się np. na lotniskach, a ich skuteczność (w zależności od złożoności budowy fizyko-chemicznej badanej substancji) określa się na 95-99%. Zatem, w mojej opinii zdanie „nie stwierdzono na wraku samolotu Tu-154M trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego”, można uznać za prawdziwe w 1-5%. Jeśli nawet poczyni się założenie, że spektrometru użyto do wytypowania nie wszystkich z kilkuset pobranych próbek, lecz choćby kilku – prawdopodobieństwo poprawnych wskazań urządzenia i »nieuprawnionych spekulacji« o braku materiałów wybuchowych, staje się znacząco wyższe.

Krótko po wygłoszeniu oświadczenia, dowiedzieliśmy się że pobrane próbki znajdują się w Moskwie, oczywiście odpowiednio zabezpieczone. Wyniki ich badań poznamy za około pół roku (termin ten, zgrabnie pasuje do kolejnej, trzeciej już rocznicy smoleńskiej). Doprawdy, jeżeli próbki zabezpieczone są z równie dużą starannością co taśmy z czarnych skrzynek – metalowa kasetka z nalepioną kartką i przystawionymi dwoma (podwójne zabezpieczenie) stemplami – nie mamy podstaw do jakiegokolwiek zaniepokojenia, szczególnie biorąc pod uwagę dotychczasowe, wyśmienite komentarze dotyczące jakości współpracy z Rosjanami.

Co do artykułu pana Gmyza w dniu 30.10.2012 w RP. Nie rozumiem czym kierowała się osoba (osoby?) z redakcji Rzeczpospolitej, które około godziny piętnastej zamieściły na stronie internetowej gazety informację „Pomyliliśmy się”, dwie godziny później zamienioną na „Jednak nie można wykluczyć materiałów wybuchowych”. Pierwsze oświadczenie, w którym RP informuje że się pomyliła, nie powinno w ogóle zaistnieć. Weryfikacji materiału redakcyjnego dokonuje się przed jego publikacją. Po opublikowaniu przyjętego materiału dziennikarskiego, koleżanki i koledzy z redakcji, kolegium redakcyjne wraz z redaktorem naczelnym – powinni murem stanąć za dziennikarzem. Tym samym, zdziwienie moje budzi też oświadczenie rady nadzorczej oraz redaktora naczelnego RP, opublikowane 02.11.2012, w którym zobowiązują się przeprowadzić postępowanie wyjaśniające dotyczące źródeł informacji jakimi dysponował Cezary Gmyz podczas pisania swego artykułu. W przypadku publikacji materiału o tak dużej wadze i sile rażenia, stanowisko redakcji o dołożeniu szczególnej staranności podczas przygotowywania tego materiału, powinno być gotowe już w momencie przyjęcia materiału do druku.
Dzień po ukazaniu się artykułu w RP, Pan Gmyz oświadczył, że informacje zamieszczone w artykule pozyskał z czterech niezależnych źródeł, publikację tekstu poprzedziło spotkanie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, a także że podtrzymuje wszystko to co napisał – w świetle tego, szkoda że pan Seremet wciąż nie zabrał zdania na ten temat.
Czekam na dalszy rozwój sytuacji.

Na zakończenie – osobom udającym się w podróż lotniczą, odradzam stosownanie perfum, szminki oraz pestycydów, ot tak na wszelki wypadek coby urządzenia na bramkach się nie rozpipczyły.

Święto Wojska Polskiego 15.08.2012, obchody centralne

16/08/2012 Dodaj komentarz

Wczoraj, 15 sierpnia, obchodziliśmy w kraju Święto Wojska Polskiego. Zostało ono wprowadzone ustawą sejmową w 1992. Datę 15.08 wybrano dla uczczenia zwycięstwa Polski w wojnie z ZSRR. Przypominam, że Polacy zatrzymali wówczas rosyjski przemarsz, podczas którego nasi wschodni bracia pragnęli rozniecić płomień rewolucji na całym kontynencie oraz wyzwolić kontynentalną (w późniejszym etapie ogólnoświatową) klasę robotniczą od imperialistycznych/burżuazyjnych/faszystowskich/antysemickich rządów, rozpanoszonych wówczas w Europie, w tym też w Polsce (przytaczam tu oczywiście punkt widzenia rosyjskich komunistów).

WARSZAWA: Plac Piłsudskiego i okolice.

˙

Niektóre osoby, z wydarzeniami 1920 roku, a także z decydującą bitwą na obrzeżach Warszawy (tak zwana Bitwa Warszawska lub „Cud nad Wisłą”), wiążą Józefa Piłsudskiego. Zważywszy, że marszałek Piłsudski był wówczas Naczelnym Wodzem polskich sił zbrojnych — skojarzenie to wydaje się mieć sens.

Główne obchody Święta Wojska Polskiego odbywają się w Warszawie, na Placu Piłsudskiego, a przewodzi nim prezydent Polski. To także wydaje się mieć sens, bo i plac ma właściwą ku temu nazwę (stoi tam nawet pomnik Piłsudskiego), a i prezydent sprawia wrażenie być właściwą osobą by unieść całość tematu na reprezentacyjnych barkach swego urzędu, jako że jest on oprócz prezydentem, także głównodowodzącym polskich sił zbrojnych.

W tym roku, jak co roku, obchody odbywały się na Placu Piłsudskiego. Jak co roku, przez prezydenta został złożony wieniec przy Grobie Nieznanego Żołnierza i gdy część, co bardziej obeznanych z tradycją mieszkańców stolicy, podążyła za prezydentem by ujrzeć jak składa on też wieniec pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego — nastąpiła niespodzianka. Prezydent ominął rzeczony pomnik wraz z czekającymi z wieńcem dwoma żołnierzami w paradnych mundurach, i podążył do swego nieodległego pałacyku (zwanego też Pałacem Namiestnikowskim).
Licznie zgromadzeni oficjele, ciągnący się sznureczkiem za prezydentem, nie wydawali się być skonsternowani sytuacją i bez niepotrzebnego przystawania/zwalniania przy pomniku — podążyli za głównodowodzącym.

Przytomnością wykazali się dwaj żołnierze oczekujący z roślinami, którzy postanowili nie tkwić jak kołki czekając sądnego dnia, lecz paradnym krokiem i w asyście kilku zaskoczonych sytuacją przechodniów, złożyli wieniec pod pomnikiem.

Dwuczęściowy film, dokumentujący tę nową świecką tradycję:

SALON ZWIERA SZEREG część 3

19/04/2012 3 komentarze

Wśród dziennikarzy podziały polityczne są właściwie głębsze niż między politykami. Politycy muszą jeszcze ze sobą współpracować, my nie musimy. Razem już nie sposób być. Seweryn Blumsztajn, 03.2012

˙

Kilka tygodni temu, drugą część artykułu pod zbiorczym tytułem „Salon zwiera szereg”, zakończyłam słowami:

–„Widać już, że blokadami i policją nie zatrzymamy ani radykalnej nacjonalistycznej prawicy, ani potężniejącej fali kibolskiej przemocy” – mówi na zakończenie swego tekstu pan redaktor Blumsztajn.
Mnie jednak intryguje konstatacja, że za pomocą blokad nie powstrzyma się już ludzi. Jakie plany i propozycje względem obchodów Dnia Niepodległości ma pan redaktor Seweryn Blumsztajn na przyszły rok, dowiemy się już za kilka miesięcy. Domyślać się można, że brany przez pana redaktora rozmach, będzie proporcjonalny do liczebności radykalnej nacjonalistycznej prawicy.

Wskazówek dotyczących rozmachu, być może udzieli nam fakt zarejestrowania przez pana redaktora Towarzystwa Dziennikarskiego, o  którym wspomniałam w pierwszej części artykułu. Towarzystwa elitarnego – z założenia jego twórców – w którym będzie unosić się śmietana dziennikarska pływająca na samym wierzchu głównego nurtu dziennikarstwa. Towarzystwa, które będzie rozdawać laurki ludziom z własnego środowiska i udzielać reprymendy dla dziennikarzy spoza niego. Towarzystwa-getta, które będzie orzekać, stanowić, wręczać i desygnować…

–♦–

Dziś, czyli 19 kwietnia 2012, premier Donald Tusk odebrał nagrodę przyznaną przez tygodnik „The Warsaw Voice”. Redaktor naczelny tygodnika Andrzej Jonas stwierdził, że premier otrzymał nagrodę:  –„za danie Polakom poczucia spokoju i bezpieczeństwa.”–
Znacznie istotniejsze jednak od nagrody, wydają się być słowa, które podczas jej odbierania premier skierował do zgromadzonej publiczności:

Żarty się kończą i głównym zadaniem polskiego rządu będzie zapewnienie takiego poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu, ale także wobec kryzysu politycznego, którego jesteśmy świadkami. Mam nadzieję, że to uznanie, jakim jest ta nagroda, będzie dodatkową motywacją – oświadczył premier Donald Tusk.
W Polsce powstaje nowy front zimnej wojny wewnętrznej, dlatego celem mojego rządu będzie zapewnienie poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu ekonomicznego, ale także politycznego. Słowa, które padają w ostatnich dniach, mogą mieć swoje konsekwencje (…) i ci, którzy je dzisiaj wypowiadają – mówię o tych twardych słowach czasami pełnych nienawiści i agresji, słowach, które godzą bezpośrednio w serce Polski, w taki jednoznaczny interes narodowy Polski i Polaków – te słowa mogą mieć także niestety swoje praktyczne konsekwencje. [ŹRÓDŁO]

˙

Sposobowi „przakazania” władzy przy Okrągłym Stole oraz grubej kresce, zawdzięczamy fakt, że nasze społeczeństwo jest podzielone na dwa obozy. W polityce, w pracy, na ulicy oraz w domach podczas rodzinnych obiadów mamy reprezentantów dwóch skrajnych poglądów na najnowszą historię naszego kraju. Do podziałów tych, w znaczący sposób dołożyli się dziennikarze. Ci ostatni, zauważyli i docenili ostatnio ów fakt i w trosce o siebie samych, założyli własne stowarzyszenie dziennikarskie, składające się wyłącznie z reprezentantów własnej grupy.


10.04.2012 Warszawa, około 9.00. Dziennikarze TVN24 podczas swej relacji, dokładnie pokazywali znajdujący się na drugim planie transparent.

˙

Wracając jednak do premiera Tuska. W ostatnich dniach możemy zauważyć zaostrzenie się jego retoryki. Zmienił się też sposób ramowania przekazu przez dziennikarzy. Gdy kilkanaście dni temu, rankiem 10 kwietnia, włączyłam TV i skacząc z TVN24 na TVP Info oglądałam relację z warszawskiego Krakowskiego Przedmieścia, spodziewałam się ujrzeć oddalone plany lub zbliżenia tak bliskie, że dostrzec można zmarszczki na twarzy filmowanej osoby. Ujrzałam coś innego, dziennikarz osadzony był w zgromadzonym tam tłumie i filmowany na tle transparentu, na którym jego twórca domaga się prawdy w przekazie TVN. Przyznam, że zamurowało mnie – rok temu byłoby to nie do pomyślenia, wykonywano różne manewry by tylko nie pokazać ani wielości osób na różnych manifestacjach, ani nie umożliwiać/ułatwiać przeczytania niesionych tam transparentów. 10 kwietnia 2012 nastąpiła zmiana narracji. Obowiązującym przekazem jest teraz: groźny i niebezpieczny dla zachowania spokoju w kraju tłum, podgrzewany do swych działań przez nieodpowiedzialnych działaczy politycznych urządzających seanse nienawiści mające na celu podpalić kraj, który jest wspierany przez bojówkarskich ekstremistów wyposażonych w groźne narzędzia.

Dostrzegam w tym podobieństwo do „festiwalu Solidarności” z 1980 roku.
1 lipca 1980 roku gdy po drastycznej podwyżce cen, zastrajkowano w Mielcu, Poznaniu i Lublinie. Lawinowo zaczęły narastać kolejne strajki, które dodatkowo wzmocniły manifestacje społeczne w różnych miastach. Gdy 31 sierpnia 1980 roku podpisano Porozumienia Gdańskie, nastąpiło jakby odkorkowanie butelki ze wstrząśniętego szampana – na ulicach zaroiło się od ludzi ze znaczkami Solidarność i ulotek, nie zbieranych już gorączkowo przez milicję lub SB. W szczytowym okresie związek ów liczył około 10 milionów ludzi, czyli blisko co trzeci rodak należał do niego.

Czy historia zatoczy i tym razem koło, spinając rok 1980 i 1981 z obecnymi czasami, przekonamy się już najpewniej w 2012 roku. Czy ubiegłoroczne konsultacje w BBN, upgrade przepisów dotyczących wprowadzenia stanu wyjątkowego mają być w niebawem wykorzystane w praktyce? Czy czeka nas delegalizacja PISu i zakaz zgromadzeń? Czy zasadne jest postawienie pytania, jak długo będziemy cieszyć się wolnością w Internecie? Do odpowiedzi być może przybliży nas zbliżający się Marsz w Obronie Mediów, który ma odbyć się w Warszawie 21.04.

Ubój rytualny zwierząt na terenie Polski #2

16/04/2012 4 komentarze

[ Część pierwsza artykułu; część druga artykułu (poniższa); część trzecia ]

˙

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.

Główny lekarz weterynarii JANUSZ ZWIĄZEK

˙

W pierwszej części artykułu dowiedzieliśmy się, że według ustawy z dnia 21.08.1997 o ochronie zwierząt, nielegalne jest zabijanie zwierzęcia bez uprzedniego pozbawienia go świadomości. W Polsce jednak, za nic ma się prawo i w najlepsze kwitnie proceder zwany w jednych krajach halal, w innych szechita. Mówiąc w skrócie – w pełni przytomnemu zwierzęciu podrzyna się gardło by wykrwawiło się ono do cna – tak każe wyznawcom islamu i judaizmu ich religia. Osoby pragnące uzyskać więcej informacji na ten temat, odsyłam do poprzedniego artykułu.

Trzynastego grudnia 2011, duża część Polaków myślami sięgała do nocy sprzed trzydziestu lat. I tak pani Magdalena Środa pisała swój felieton o korzyściach płynących ze stanu wojennego; metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz mówił: –„Wspominanie stanu wojennego nie jest rozdrapywaniem ran, ale przypominaniem i leczeniem choroby, która wciąż trwa, bo warunkuje myślenie etyczne części naszego społeczeństwa.”– Natomiast poseł Andrzej Celiński w programie „BLIŻEJ” Jana Pospieszalskiego perorował o tym że nie ma co grzebać w papierach leżących po tajnych archiwach i przytaczać przykładów nikczemnych działań różnych prominentnych polityków lecz powinniśmy się skupić na pozytywnych przykładach i chlubnych kartach.
Nie wszystkie jednak osoby w tym dniu dywagowały o przeszłości, część z nich myślami wybiegała w przyszłość, przygotowując bazę i nadbudowę pod różne projekty…

13.12.2011, w siedzibie Głównego Inspektoratu Weterynarii, odbyło się spotkanie dwóch przedstawicieli gminy żydowskiej – Michaela Schudricha i Michaela Alpera z dwoma przedstawicielami Głównego Inspektoratu Weterynarii – Janusza Związka (główny lekarz weterynarii) oraz Michała Walczaka (specjalista w biurze prawnym GIS). [ŹRÓDŁO: http://www.wetgiw.gov.pl/files/aktualnosci/13_1-12-11-informacja-glw.pdf ]

Na spotkaniu zostały uzgodnione procedury warunków uboju i produkcji koszernej na terenie Polski. Ustalono między innymi, że:

Ustanowiony przez Naczelnego Rabina Polski pełnomocnik, otrzymuje polecenie koordynowania przebiegu całej produkcji koszernej. Bez uzyskania certyfikatu na produkcję koszerną wystawionego przez pełnomocnika i jego osobistego nadzoru nad taką produkcją, nie może odbywać się na terenie Polski żadna produkcja koszerna.
Przed wydaniem zgody na produkcję koszerną, pełnomocnik informuje Głównego Lekarza Weterynarii o ubieganiu się przez zakład o zgodę na produkcję koszerną.
Główny Lekarz Weterynarii, prowadzi listę zakładów posiadających certyfikat uprawniający do produkcji koszernej. Wpis na listę następuje po przedstawieniu przez zakład za pośrednictwem powiatowego lekarza weterynarii, kopii certyfikatu wydanego przez pełnomocnika.
Uzgodniono także procedury dotyczące produkcji koszernej z przeznaczeniem na eksport.

˙

W początkach naszej transformacji ustrojowej, podejmowane były różne działania mające stworzyć pozór legalności pewnych przedsięwzięć gospodarczych lub maskirowki, która takowe przedsięwzięcia ochraniała przed wzrokiem wścibskich dziennikarzy oraz prokuratorów. Obecnie, w czasach państwa zdającego egzamin, nie potrzebna jest taka fatyga. W instytucjach państwowych podpisuje  się dokument z definicji i już na wstępie łamiący prawo.

Ubój rytualny zwierząt na terenie Polski #1

09/04/2012 10 komentarzy

[ Część pierwsza artykułu (poniższa); część druga artykułu; część trzecia ]

˙

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.

Główny lekarz weterynarii JANUSZ ZWIĄZEK

˙

Jest kilka sposobów, łączy je jedno. Zwierzę podczas uboju musi być w pełni świadome i zginąć na skutek wykrwawienia. Najdłużej trwa agonia u bydła – krowy zachowują świadomość i walczą nawet przez kilka minut od momentu poderżnięcia im gardła.

Są dwie podstawowe metody. Tradycyjnie, wiąże się nogi zwierzęciu, podrzyna gardło i czeka w bezpiecznej odległości na jego wykrwawienie. W nowoczesnej, przemysłowej wersji zwierzę zaganiane jest do metalowego bębna-klatki z otworem na głowę. Gdy zostanie unieruchomione i wystawi głowę z otworu, bęben obraca się o 180 stopni, zwierzę leży w maszynie na plecach. Pod szyją zwierzęcia znajduje się metalowa konstrukcja ograniczająca ruch głową i uniemożliwiająca jej opuszczenie – szyja wciąż pozostaje napięta, by wygodnie  podciąć gardło. Sprawnej osobie powinno wystarczyć jedno cięcie…
Po tej czynności, bęben powraca do pierwotnej pozycji. Na podłogę tryskają strugi krwi, przybierając na sile i słabnąc zgodnie z rytmem serca. Gdy agonia szamoczącego się i w pełni świadomego zwierzęcia zakończy się, cykl jest powtarzany z kolejną sztuką przeznaczoną na ubój.

˙


[rabbi.bendory.com/pix/shechita]

˙

Czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności wynosi około: 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb. [ŹRÓDŁO]

Niektóre zwierzęta, ucieczką przedłużają swe życie o kilka minut…

˙

Ubój rytualny zwierząt w islamie nazywa się halal. Musi on spełniać między innymi następujące warunki [źródło]:

  • zwierzę podczas uboju musi być zwrócone głową w kierunku na południowy wschód.
  • jeśli w zakładzie, na linii produkcyjnej, bydło jest ogłuszane w jakikolwiek sposób, co powoduje utratę przytomności, to urządzenia powodujące ogłuszenie podczas produkcji zgodnej z systemem halal muszą być wyłączone.
  • ubój przeprowadza się ręcznie. Polega on na przecięciu żył, tętnic szyjnych oraz tchawicy. Kręgosłup powinien pozostać nienaruszony. Przecięcie pnia nerwowego odcinka szyjnego kręgosłupa zwierzęcia, dyskwalifikuje bydło z kategorii halal. Cięcie musi być szybkie i zdecydowane. Podczas cięcia wymawia się na głos zdanie w języku arabskim: bismillahi Allahu akbar.
  • czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności, jak wynika z reakcji behawioralnych i centralnego układu nerwowego, wynosi 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb.

Ubój rytualny w judaiźmie to szechita. Zasady są zbliżone do islamskiego halal [źródło]:

  • zwierzętom przecina się przełyk i arterie jednym cięciem przy użyciu specjalnego noża, odmawiając stosowną modlitwę.
  • zwierzę nie może zostać wcześniej pozbawione świadomości poprzez ogłuszenie jakąkolwiek z dostępnych metod.
  • zabijający (szochet) musi być fachowcem, pobożnym i wykształconym w swojej dziedzinie, dorosłym mężczyzną.
  • nawet przy fachowym, zgodnym z zasadami koszerności zabijaniu pięć przyczyn powoduje niekoszerność mięsa: szehija – zbyt powolne posługiwanie się nożem z przerwą lub zawahaniem, derasa – cięcie połączone ze zbyt dużym naciskiem, chalada – nadmierne wbijanie noża nim rozpocznie się cięcie, hagrama – ześlizgnięcie się noża z właściwego miejsca i ikkur – czyli rozdarcie tkanki, zamiast jej przecięcia.

–♦–

Czy ubój bez uprzedniego pozbawienia świadomości zwierzęcia, jest dozwolony w naszym kraju?

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt:

Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Art. 33. 1a. Uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego.
Art. 34. 1. Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje. (..) 3. W uboju domowym zwierzęta kopytne mogą być uśmiercane tylko po uprzednim ich pozbawieniu świadomości przez przyuczonego ubojowca.
Art. 35. 1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1–4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.

W ustawie o ochronie zwierząt skreślony został art. 34 ust. 5 dający możliwość odstąpienia od obowiązku ogłuszenia zwierzęcia przed jego ubojem (na przykład z powodów religijnych). Tym samym, obowiązek ogłuszania ma charakter ustawowo normatywny. Ustawa zmieniająca weszła w życie z dniem 28 września 2002r. Wraz z nią, wykonywanie ubojów rytualnych na terytorium Polski stało się prawnie nie dopuszczalne.

9 września 2004 r. pojawia się rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

& 6 Zwierzęta jednokopytne, przeżuwacze, świnie, króliki i drób dostarczane do ubojni w celu uboju przemieszcza się w sposób określony w załączniku nr. 1 do rozporządzenia.
& 8.1 Zwierzęta, o których mowa w & 6, przed ubojem niezwłocznie ogłusza się przez zastosowanie:
1) urządzenia z zablokowanym bolcem lub
2) urządzenia udarowego lub
3) elektronarkozy lub
4) dwutlenku węgla lub
5) pałki w przypadku małej partii królików.
& 8.2 Przepisu ustęp 1 nie stosuje się do zwierząt poddawanych ubojowi zgodnie z obyczajami religijnymi zarejestrowanych związków wyznaniowych.

Powyższe rozporządzenie, w § 8.2 jest niezgodne z aktem wyższej rangi, które dodatkowo stanowi podstawę prawną do tegoż rozporządzenia (czyli z ustawą z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt).

–♦–

„Jedna z największych ubojni w kraju, Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki, od kilku lat nastawiła się głównie na ubój rytualny. Podobno jako pierwsi w Europie mieli klatkę do unieruchamiania zwierząt. Od 8 lat produkują mięso koszerne, od 5 lat – halal. Zatrudniają specjalną ekipę 30 pracowników tylko do uboju koszernego, wyznawców judaizmu, certyfikowanych szohetów i superwizorów, którzy nadzorują ubój oraz proces przygotowania mięsa. Zatrudniają również na stałe pracowników wyznania muzułmańskiego. Na liście polskich ubojni halal, publikowanej przez Ambasadę Polską w Egipcie, jest również Animex w Morlinach (w styczniu zaprzestał uboju na mięso wołowe) i mniejsze zakłady, jak Rzeźnia Delicjusz, Zakłady Mięsne Mokobody Kraspol, Piotrex, Łuniewscy. Na ogół nie zatrudniają one na stałe muzułmanów, tylko kooperują z rzezakami licencjonowanymi przez Radę Imamów Ligii Muzułmańskiej RP. Ubój rytualny musi się opłacać, bo wciąż dołączają nowe rzeźnie. W zeszłym roku Polski Koncern Mięsny Duda (ścisła czołówka branży mięsnej), w tym roku – PPHU Kowalczyk”. [ŹRÓDŁO]

Wykaz ubojni halal na terenie Polski, które zostały zatwierdzone przez Muzułmański Związek Religijny: cairo.trade.gov.pl/en/download/file/f,8550

Na zakończenie tego tekstu, kilka „kwiatków” dokumentujących stosunek posłów do aktualnego stanu prawnego (kultury prawnej), dominacji ustawy nad rozporządzeniem oraz stosunku do praw zwierząt, humanitaryzmu oraz nacisków społecznych:

26.01.2012 Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Wystąpienia posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, roku dotyczące sytuacji na rynkach rolnych, działań na rzecz eksportu i funkcjonowania funduszu promocji:

Zmiany klimatyczne powodują, że w tych krajach rolnictwo jest w stanie zaniku, ubywa ziemi uprawnej, natomiast przybywa, i to w sposób bardzo wyraźny, mieszkańców. Również setki milionów turystów, którzy odwiedzają te rejony, powodują, że do tych krajów trzeba się starać dotrzeć z produktami, naturalnie wpisanymi w ich kontekst kulturowy i religijny, to jest sprawa oczywista.
W tym miejscu chcę zwrócić uwagę, by w ustawie o ochronie zwierząt, która trafiła do Sejmu i została zgłoszona jako projekt obywatelski, resort rolnictwa bardzo uważnie pilnował zapisów dotyczących zwierząt hodowanych przez polskich rolników, jak również np. uboju rytualnego. Ustawa wprowadza całkowity zakaz uboju rytualnego w Polsce, ponieważ tego typu derogacje występują we wszystkich krajach UE. A to, czy będziemy mogli np. eksportować polskie kurczaki do krajów arabskich, zależy od tego, czy zostanie spełniony wymóg systemu halal związany wyłącznie z oceną przez uprawnionego imama i również od sposobu prowadzenia uboju właśnie rytualnego. Nad tym trzeba pracować i tego pilnować, żeby się nie okazało, że w trosce o dobro zwierząt zamkniemy sobie dostęp do innych rynków, tak jak kiedyś zrobiliśmy z tuczem gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby, a inni się z tego cieszą.

˙

16.02.2012 Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (nr 14)
Informacja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o programie polityki Rady Ministrów w stosunku do działu administracji rządowej „Rolnictwo”. Główny lekarz weterynarii Janusz Związek:

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.
Chcę zaznaczyć, że w zeszłym roku Polska była numerem jeden w eksporcie wołowiny do Turcji. Praktycznie większość wołowiny wyprodukowanej w Polsce (zwierzęta były ubijane w dużych zakładach) została wyeksportowana do Turcji i innych państw muzułmańskich. W tej chwili bardzo poważnie zainteresowane są również Arabia Saudyjska i Izrael. W styczniu byłem w Izraelu i rozmawialiśmy m.in. o sprzedaży zwierząt żywych i mięsa wołowego. Biznesmeni izraelscy określili, że są w stanie zakupić u nas od 100 do 300 tysięcy sztuk zwierząt albo mięsa.

˙

Całkowity zakaz uboju zwierząt bez uprzedniego pozbawienia ich świadomości obowiązuje w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Islandii, Nowej Zelandii. Dołączyć mają Holandia i Belgia.
U nas działa w oficjalny sposób kilkadziesiąt ubojni, w których wykonuje się uboju opisanego w powyższym artykule. Wygląda na to, że staliśmy się jednym z głównych (o ile nie głównym) dostawców mięsa z uboju z zachowaniem pełnej świadomości zwierzęcia, do krajów islamskich oraz Izraela. Jeśli chcielibyśmy zapewnić wyżywienie dla wszystkich wyznawców tych religii w naszym kraju, wystarczyłaby jedna ubojnia i to pracująca kilka-kilkanaście dni w roku. My natomiast, nie dość tego że ubojni tych mamy kilkadziesiąt to dodatkowo zamierzamy podnieść ilość zwierząt zabitych zgodnie z zasadami halal lub szechita do takiej ilości, że główny lekarz weterynarii obawia się iż może zabraknąć zwierząt rzeźnych dla Polaków.

ciąg dalszy

Ksenofobia Polskiego Hymnu

04/04/2012 Dodaj komentarz

Założyciel legendarnego zespołu TSA, a obecnie lider kapeli ZŁE PSY, wydał płytę. Zapewne fakt ten zostałby odnotowany przez stosunkowo wąskie grono fanów i dziennikarzy muzycznych zapuszczających się w niszowe rejony twórczości muzycznej, gdyby nie artykuł Gazety Wyborczej. Tym razem, ten kulturo-, opinio-, autoryteto- oraz trendotwórczy dziennik, postanowił po raz kolejny zmierzyć się z tematem patriotyzmu, obierając za cel swej analizy, utwór rzeczonego zespołu ZŁE PSY zatytułowany „Urodziłem się w Polsce”.

Jak powszechnie wiadomo, każdemu wolno śpiewać, a o gustach się nie dyskutuje – nie będę zatem zabierać zdania ani o warstwie muzycznej utworu, ani o treściach w nich poruszonych. To temat dla fanów i ewentualnie krytyków literackich/muzycznych. Poczułam jednak wewnętrzną potrzebę by wypowiedzieć się na temat osoby, która doszukała się w piosence „Urodziłem się w Polsce”, treści groźnych społecznie…

Marzanna Pogorzelska, nauczycielka [języka angielskiego] z Kędzierzyna-Koźla, laureatka wielu nagród za szerzenie tolerancji. – Piosenka ta jak dla mnie jest bardzo ksenofobiczna i pseudopatriotyczna. Bycie dumnym z rzeczy, na które nie mamy wpływu, jak miejsce urodzenia, jest dla mnie niezrozumiałe, podobnie jak odgrażanie się, że „ale jeszcze my żyjemy, wszystkim wkoło pokażemy”. Ten model polskości i patriotyzmu – bezrefleksyjny i poszukujący wrogów rzekomo zagrożonej polskości – jest mi zupełnie obcy – komentuje. [ŹRÓDŁO]

Postać pani Marzanny kreowanej w tekście na autorytet w temacie postaw społecznych, zaintrygowała mnie na tyle, że postanowiłam zerknąć czym zasłużyła się autorka powyższego cytatu, że dziennikarz (lub zespół redakcyjny) zaprosił ją do grona rozmówców.

Pani Marzanna otrzymała w 2008 roku nagrodę Hiacynt, która przydzielana jest przez Fundację Równości za zasługi dla tolerancji, równouprawnienia i walki z dyskryminacją. Laureatka została doceniona w kategorii OSOBOWOŚĆ 2008, za donos na samą siebie do byłego ministra edukacji Romana Giertycha, w którym stwierdziła, że wbrew jego przekonaniom głosi na swoich lekcjach zasady tolerancji i akceptacji dla inności i mniejszości. Promuje w szkole tolerancję, walkę o prawa i godność człowieka.
– Jest jedną z nielicznych osób, które siłą swojej osobowości, swoimi działaniami próbują zmienić ten świat na bardziej tolerancyjny, na lepszy – mówi Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości, która przyznaje nagrodę. – Jest, niestety, chlubnym wyjątkiem, dlatego tym bardziej warto ją docenić – dodaje.
[ŹRÓDŁA: 1; 2; 3].

Pominąwszy intrygujący temat bycia „niestety chlubnym wyjątkiem”, podążajmy dalej ścieżką nagród otrzymanych przez panią Marzannę…
Także w 2008 roku, stała się laureatką Nagrody Tolerancji, która jest wręczana w Niemczech, Francji, Polsce i Hiszpanii osobom prywatnym oraz organizacjom w uznaniu ich działań antyhomofobicznych i przeciwstawiających się mowie nienawiści w Europie. W zaszczytnym gronie polskich posiadaczy Nagrody Tolerancji, znaleźli się też: Kazimierz Kutz i Piotr Pacewicz. [ŹRÓDŁO].

Nie jest to koniec dotychczasowych osiągnięć pani Marzanny – 2010 roku, nauczycielka otrzymała  Nagrodę im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”. Jest ona przyznawana corocznie nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych, którzy uczą i wychowują młodzież w duchu tolerancji, poszanowania dla innych, inspirują do działań zgodnych z tymi zasadami i odgrywają aktywną rolę w szkole i społeczności lokalnej. Nagrodę w wysokości 10 tys. USD, otrzymuje jeden nauczyciel z Polski i jeden z USA.
Jak podaje kapituła, laureatka nagrody uzyskała poprzednio wyróżnienia międzynarodowe za konsekwentne edukowanie i wspieranie postaw tolerancji na przekór władzy i za zasługi na rzecz równouprawnienia i walki z dyskryminacją. Realizuje projekty edukacji wielokulturowej i edukacji na rzecz praw człowieka.
Warto nadmienić, że program konkursu nagrody im. I. Sendlerowej jest dofinansowany ze środków Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe oraz Fundacji Róży Luksemburg. Nazwa tej ostatniej pochodzi od komunistycznej działaczki znanej między innymi z podkreślania konieczności (z rewolucyjnego punktu widzenia) wprowadzania przez bolszewików wielu „środków nadzwyczajnych”. Róża Luksemburg kwestionowała też polskie dążenia niepodległościowe uzasadniając ich irracjonalność, razem z Julianem Marchlewskim zwalczała patriotyczne nurty w polskim ruchu socjalistycznym (PPS). Niektóre cytaty działaczki: „Niepodleglość Polski jest reakcyjną utopią, nie dającą się pogodzić z ekonomicznym wcieleniem Polski do państwa rosyjskiego”; „Socjalizm albo barbarzyństwo – innej drogi nie ma!”; „Kler, nie mniej niż klasa kapitalistyczna, żyje na plecach ludu – ciągnie korzyści z degradacji, ignorancji i ucisku ludu.”
[ŹRÓDŁA: 1; 2; 3; 4; 5; 6]

Mając na względzie fakt, iż piosenka zespołu ZŁE PSY ma charakter niszowy (w każdym razie miała takowy do czasu nagłośnienia sprawy przez GW), pozostaje zadać pytanie czy Pani Marzanna poczuwszy wiatr w żaglach, weźmie się może teraz za Polski Hymn naszpikowany znacznie groźniejszymi deklaracjami. Miejmy nadzieję że lewicowe,  antykościelne i antychrześcijańskie środowiska przestaną atakować różne przejawy aspektów patriotycznych lub chrześcijańskich – może okażą się tolerancyjne, antyhomofobiczne, powstrzymają mowę nienawiści i zawalczą z dyskryminacją przejawów polskości. Jeśli jednak walka na tym froncie będzie równie zażarta jak w ostatnich miesiącach, pozostaje się zastanowić jak po przepuszczeniu przez ten opacznie rozumiany przez lewicę filtr „równouprawnienia, walki z dyskryminacją, ksenofobią, mową nienawiści oraz wspierania toleracji” powinny brzmieć poniższe zwrotki:

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy

Przejdziem Wisłę przejdziem Wartę
będziem Polakami
dał nam przykład Bonaparte
jak zwyciężać mamy.

Niemiec, Moskal nie osiędzie,
gdy jąwszy pałasza,
hasłem wszystkich zgoda będzie
i ojczyzna nasza.

Hołota, niekoniecznie według waszej modły

01/04/2012 Dodaj komentarz

W minionym tygodniu mieliśmy wysyp interesujących epizodów podczas sejmowych debat…

Beata Kempa do premiera Tuska podczas sejmowej debaty 30.03.2012

Panie Premierze! Źle pan mnie zrozumiał, i to w trzech kwestiach. (Poruszenie na sali) Pragnę to sprostować i chcę, żeby też wszyscy ci, którzy… Dzisiaj jest dość wysoki poziom emocji w trakcie tej debaty, bo i sprawa jest niezwykle ważna.Panie Premierze! Wola narodu, tak, odwołanie do woli narodu. Powiedział pan, spytał, dlaczego nie godziliśmy się w takim razie na referendum w sprawie aborcji. Panie premierze, w sprawach moralnych, jak słusznie zwróciła panu uwagę pani profesor Pawłowicz, nie robi się referendum.

(Poseł Rafał Grupiński: Nie ma decyzji niemoralnych.)

Nie zabijaj i koniec. To jest oczywiste. Więc nie rozumiem, dlaczego pan odwołał się do tego przykładu, porównując to z tym, że pan – i tu przejdę do kolejnej kwestii – i panu podobni fundują nam naszą przyszłość według własnej modły, niekoniecznie tożsamej z waszą modłą.”– [ŹRÓDŁO]

2012.03.30 SEJM Beata Kempa o wierzeźródło audio wypowiedzi

MODŁA: modlitwa; wzorzec do naśladowania w aspekcie religii; model; sposób.

Pani Beata Kempa rozdziela (religijne?) modele postępowania jakimi ona się kieruje (a mamy niewątpliwie uzasadnione podstawy sądzić iż kieruje się ona dekalogiem chrześcijańskim), od modeli (religijnych?), którymi kieruje się premier Donald Tusk. Warto pamiętać też o deklaracji premiera z dnia 11.06.2011: –„Nie będziemy klęczeli przed księdzem.”
Przypomnę za słownikiem języka polskiego – ksiądz to duchowny chrześcijański.

W dalszej części wypowiedzi pani Beata Kempa sugeruje, że premier Tusk organizuje przyszłość Polaków według modelu, który w dodatku nie jest tożsamy z modelem (religijnym?) jakim on się kieruje w życiu. Wiedząc, że posłanka Kempa rozgranicza własne wartości (chrześcijańskie) od wartości Donalda Tuska (który zadeklarował że nie będzie klękać przed chrześcijańskim duhcownym), pozostaje zadać pytanie, jakimi wartościami (religijnymi), kieruje się pan premier?

˙

–♦–

Donald Tusk podczas swej sejmowej wypowiedzi 30.03.2012 w debacie nad referendum dotyczącym wieku emerytalnego:

Najbliższe wybory parlamentarne będą za trzy lata, a może nawet  wcześniej. Nie mówcie tego za głośno, bo ten argument będzie działał  przeciwko wam w tym, co za chwilę powiem.
(Gwar na sali)
(Poseł Iwona Ewa Arent: A może wcześniej.)
A może nawet wcześniej. W związku z tym gdybyście mieli choćby cień  wiary w to, że przekonacie Polaków do siebie, to referendum nie byłoby dla was aż tak istotne, bo za rok, jak sądzicie, za dwa, trzy lata, tak jak ja sądzę, wygracie wybory. Nie mam wątpliwości, że będziecie startowali w tych wyborach pod hasłem obniżania wieku emerytalnego i będziecie mogli to wszystko zrobić tak, jak uważacie za stosowne.
(Oklaski)
(Głosy z sali: Tak, tak.)  [ŹRÓDŁO]

2012.03.30 SEJM Tusk mowi ze jego zdaniem za 3 lata PIS wygraźródło audio wypowiedzi

Donald Tusk uważa, że PIS za dwa-trzy lata wygra wybory parlamentarne. Interesujący pogląd jak na premiera, będącego liderem ugrupowonia konkurencyjnego do PIS.

˙

–♦–

Na koniec, nie mogę odmówić sobie wypowiedzi posła Lecha Millera (debata sejmowa z dnia 29.03.2012), który tym razem wypalił celnie w ugrupowanie Ruch Poparcia Palikota:

Poseł Leszek Miller: Pierwszy krok to było wstąpienie do Unii Europejskiej w 2004 r. (Gwar na sali)
Wicemarszałek Wanda Nowicka: Przepraszam, panie pośle. Bardzo proszę o umożliwienie panu posłowi kontynuowania wystąpienia. Dziękuję bardzo.
Poseł Leszek Miller: Pani marszałek, ta naćpana hołota nie jest mi w stanie przeszkodzić, więc… (Poruszenie na sali, oklaski) (Głosy z sali: Ooo…)
Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle, bardzo proszę o używanie adekwatnych określeń z szacunku do tej Izby. Bardzo proszę. Bardzo proszę o umożliwienie panu posłowi kontynuowania wystąpienia. A pana posła proszę o zachowywanie odpowiednich form, stosownych do tej sali.
Poseł Leszek Miller: Proszę o odliczenie czasu, pani marszałek. Otóż pierwszy krok w wejściu Polski do Unii…   [ŹRÓDŁO]

2012.03.29 SEJM Millerźródło audio wypowiedzi

Dodatkowego kolorytu tematowi dodaje fakt, że jak słychać na nagraniu audio, pani marszałek Nowicka po początkowym rozbawieniu odzywką Millera, orientuje się po chwili (wydając z siebie przeciągły wołacz „aaa…”) że jego wypowiedź nie została skierowana ku prawej stronie sali plenarnej sejmu lecz w stronę posłów RPP. Dopiero po skonstatowaniu tego faktu, pani marszałek reaguje.

UPDATE z dnia 20.04.2012:

Od tej pory, kiedy Janusz Palikot zachował się haniebnie, nie podajemy sobie rąk – powiedział Leszek Miller (SLD) na antenie TVN 24. Lider SLD tłumaczył również swoje ostre słowa w Sejmie, które skierował do posłów Ruchu Palikota. – To, że powiedziałem o naćpanej hołocie, było wynikiem zachowań grupy posłów Ruchu Palikota, którzy usiłowali mi przeszkodzić w przemówieniu. Jednym z bardziej agresywnych osobników był poseł, który 2,5 roku przesiedział w więzieniu za napaść rozbójniczą i posługiwanie się kijem bejsbolowym. On przenosi zwyczaje z więzienia na salę sejmową – powiedział Miller. [ŹRÓDŁO]