Ksenofobia Polskiego Hymnu

Założyciel legendarnego zespołu TSA, a obecnie lider kapeli ZŁE PSY, wydał płytę. Zapewne fakt ten zostałby odnotowany przez stosunkowo wąskie grono fanów i dziennikarzy muzycznych zapuszczających się w niszowe rejony twórczości muzycznej, gdyby nie artykuł Gazety Wyborczej. Tym razem, ten kulturo-, opinio-, autoryteto- oraz trendotwórczy dziennik, postanowił po raz kolejny zmierzyć się z tematem patriotyzmu, obierając za cel swej analizy, utwór rzeczonego zespołu ZŁE PSY zatytułowany „Urodziłem się w Polsce”.

Jak powszechnie wiadomo, każdemu wolno śpiewać, a o gustach się nie dyskutuje – nie będę zatem zabierać zdania ani o warstwie muzycznej utworu, ani o treściach w nich poruszonych. To temat dla fanów i ewentualnie krytyków literackich/muzycznych. Poczułam jednak wewnętrzną potrzebę by wypowiedzieć się na temat osoby, która doszukała się w piosence „Urodziłem się w Polsce”, treści groźnych społecznie…

Marzanna Pogorzelska, nauczycielka [języka angielskiego] z Kędzierzyna-Koźla, laureatka wielu nagród za szerzenie tolerancji. – Piosenka ta jak dla mnie jest bardzo ksenofobiczna i pseudopatriotyczna. Bycie dumnym z rzeczy, na które nie mamy wpływu, jak miejsce urodzenia, jest dla mnie niezrozumiałe, podobnie jak odgrażanie się, że „ale jeszcze my żyjemy, wszystkim wkoło pokażemy”. Ten model polskości i patriotyzmu – bezrefleksyjny i poszukujący wrogów rzekomo zagrożonej polskości – jest mi zupełnie obcy – komentuje. [ŹRÓDŁO]

Postać pani Marzanny kreowanej w tekście na autorytet w temacie postaw społecznych, zaintrygowała mnie na tyle, że postanowiłam zerknąć czym zasłużyła się autorka powyższego cytatu, że dziennikarz (lub zespół redakcyjny) zaprosił ją do grona rozmówców.

Pani Marzanna otrzymała w 2008 roku nagrodę Hiacynt, która przydzielana jest przez Fundację Równości za zasługi dla tolerancji, równouprawnienia i walki z dyskryminacją. Laureatka została doceniona w kategorii OSOBOWOŚĆ 2008, za donos na samą siebie do byłego ministra edukacji Romana Giertycha, w którym stwierdziła, że wbrew jego przekonaniom głosi na swoich lekcjach zasady tolerancji i akceptacji dla inności i mniejszości. Promuje w szkole tolerancję, walkę o prawa i godność człowieka.
– Jest jedną z nielicznych osób, które siłą swojej osobowości, swoimi działaniami próbują zmienić ten świat na bardziej tolerancyjny, na lepszy – mówi Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości, która przyznaje nagrodę. – Jest, niestety, chlubnym wyjątkiem, dlatego tym bardziej warto ją docenić – dodaje.
[ŹRÓDŁA: 1; 2; 3].

Pominąwszy intrygujący temat bycia „niestety chlubnym wyjątkiem”, podążajmy dalej ścieżką nagród otrzymanych przez panią Marzannę…
Także w 2008 roku, stała się laureatką Nagrody Tolerancji, która jest wręczana w Niemczech, Francji, Polsce i Hiszpanii osobom prywatnym oraz organizacjom w uznaniu ich działań antyhomofobicznych i przeciwstawiających się mowie nienawiści w Europie. W zaszczytnym gronie polskich posiadaczy Nagrody Tolerancji, znaleźli się też: Kazimierz Kutz i Piotr Pacewicz. [ŹRÓDŁO].

Nie jest to koniec dotychczasowych osiągnięć pani Marzanny – 2010 roku, nauczycielka otrzymała  Nagrodę im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”. Jest ona przyznawana corocznie nauczycielom szkół podstawowych i ponadpodstawowych, którzy uczą i wychowują młodzież w duchu tolerancji, poszanowania dla innych, inspirują do działań zgodnych z tymi zasadami i odgrywają aktywną rolę w szkole i społeczności lokalnej. Nagrodę w wysokości 10 tys. USD, otrzymuje jeden nauczyciel z Polski i jeden z USA.
Jak podaje kapituła, laureatka nagrody uzyskała poprzednio wyróżnienia międzynarodowe za konsekwentne edukowanie i wspieranie postaw tolerancji na przekór władzy i za zasługi na rzecz równouprawnienia i walki z dyskryminacją. Realizuje projekty edukacji wielokulturowej i edukacji na rzecz praw człowieka.
Warto nadmienić, że program konkursu nagrody im. I. Sendlerowej jest dofinansowany ze środków Trust for Civil Society in Central and Eastern Europe oraz Fundacji Róży Luksemburg. Nazwa tej ostatniej pochodzi od komunistycznej działaczki znanej między innymi z podkreślania konieczności (z rewolucyjnego punktu widzenia) wprowadzania przez bolszewików wielu „środków nadzwyczajnych”. Róża Luksemburg kwestionowała też polskie dążenia niepodległościowe uzasadniając ich irracjonalność, razem z Julianem Marchlewskim zwalczała patriotyczne nurty w polskim ruchu socjalistycznym (PPS). Niektóre cytaty działaczki: „Niepodleglość Polski jest reakcyjną utopią, nie dającą się pogodzić z ekonomicznym wcieleniem Polski do państwa rosyjskiego”; „Socjalizm albo barbarzyństwo – innej drogi nie ma!”; „Kler, nie mniej niż klasa kapitalistyczna, żyje na plecach ludu – ciągnie korzyści z degradacji, ignorancji i ucisku ludu.”
[ŹRÓDŁA: 1; 2; 3; 4; 5; 6]

Mając na względzie fakt, iż piosenka zespołu ZŁE PSY ma charakter niszowy (w każdym razie miała takowy do czasu nagłośnienia sprawy przez GW), pozostaje zadać pytanie czy Pani Marzanna poczuwszy wiatr w żaglach, weźmie się może teraz za Polski Hymn naszpikowany znacznie groźniejszymi deklaracjami. Miejmy nadzieję że lewicowe,  antykościelne i antychrześcijańskie środowiska przestaną atakować różne przejawy aspektów patriotycznych lub chrześcijańskich – może okażą się tolerancyjne, antyhomofobiczne, powstrzymają mowę nienawiści i zawalczą z dyskryminacją przejawów polskości. Jeśli jednak walka na tym froncie będzie równie zażarta jak w ostatnich miesiącach, pozostaje się zastanowić jak po przepuszczeniu przez ten opacznie rozumiany przez lewicę filtr „równouprawnienia, walki z dyskryminacją, ksenofobią, mową nienawiści oraz wspierania toleracji” powinny brzmieć poniższe zwrotki:

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy

Przejdziem Wisłę przejdziem Wartę
będziem Polakami
dał nam przykład Bonaparte
jak zwyciężać mamy.

Niemiec, Moskal nie osiędzie,
gdy jąwszy pałasza,
hasłem wszystkich zgoda będzie
i ojczyzna nasza.

Reklamy

Robert Biedroń marzy, by znów zapłonęły esbeckie akta

–„Z perspektywy lat, jakie minęły od czasów działalności Służby Bezpieczeństwa nie można dzisiaj bezkrytycznie oceniać tych dokumentów. Nie możemy dzisiaj jednoznacznie zdecydować czy ktoś był tajnym współpracownikiem, czy nim nie był. Uważam więc działalność IPN-u i osób szantażujących teczkami za niebezpieczną i niedemokratyczną. Marzę o tym, żeby ktoś miał odwagę zebrać te wszystkie teczki, akta i dokumenty Służb Bezpieczeństwa, opracować je, przeanalizować i spalić. Żeby nikt nigdy nie był już szantażowany w przyszłości przez samozwańczych prokuratorów.”–  poseł RPP Robert Biedroń

———<>———

Szanowny panie Biedroń, marzy pan o tym by spalić archiwa PRLu. Pragnę zauważyć, że nie tylko pan podziela ten pogląd. Palenie akt zaczęło się już w trakcie przygotowań do rozmów przy „stole bez kantów”, czyli 1988 roku.

Słyszałam relacje z papierni w Konstancin-Jeziornej, jak to jej kierownictwo zwracało się do służb państwowych kierujących strumień archiwaliów PRLu  do tejże papierni, aby zmniejszyli ilość wysyłanych materiałów gdyż papiernia nie nadąża w ich „obróbce”. Niszczenie akt bezpieki, palenie archiwum komitetu centralnego, puszczania z dymem stenogramów z posiedzeń rady państwa w stanie wojennym – to tematy znane i mające sporą dokumentację w najróżniejszej postaci.

W 1990 roku, premier Mazowiecki był oficjalnie informowany o tych faktach. W reakcji na te informacje, Mazowiecki wysłał pismo do ówczesnego ministra spraw wewnętrznych z prośbą o uważniejszy nadzór nad przejętymi po PRL archiwami. Ministrem spraw wewnętrznych w rządzie Mazowieckiego był… Czesław Kiszczak. Członek komitetu centralnego PZPR i czołowy animator stanu wojennego.

Panie Biedroń, mówi pan: –„Uważam więc działalność IPN-u i osób szantażujących teczkami za niebezpieczną i niedemokratyczną.”–

IPN został powołany na mocy ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej (Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu). Temat ujawniania dokumentów pochodzących z  PRLowskich organów bezpieczeństwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, reguluje także ustawa.

Wieczór wyborczy partii RPP, jesień 2011

Opinia posła wyłonionego w powszechnych wyborach o tym, że jakiś instytut powołany na mocy ustawy jest kreacją niedemokratyczną, uważam za interesujące merytorycznie oskarżenie. Interesujące, ponieważ mówi pan tym samym iż ustawy tworzone są w sposób niedemokratyczny.

Co do szantażu teczkami — zgadzam się z tym, że osoby niepowołane (w tym dawni funkcjonariusze PRLowscy) nie powinni i nie mogą w swych domowych archiwach posiadać tak zwanych kompromatów (choć je mają), ponieważ mogą nimi prowadzić (i uważam że prowadzą) grę, animować różne zachowania obecnych i przyszłych dygnitarzy.

Archiwami tymi powinna dysponować specjalistyczna agenda państwowa, a takową jest IPN.

Nie dziwię się, że pan, członek partii RPP wygłasza zacytowane opinie. Jakże mogłabym się dziwić, skoro w Ruchu Palikota szkolenia prowadzą tacy eksperci jak Jerzy Urban, Magdalena Środa, Jacek Żakowski…

Konkludując już – odmiennie do pana posła Biedronia, uważam że wciąż jest wystarczająco dużo dokumentów źródłowych (także odkrywa się nowe, zachomikowane po różnych zakamarkach nie tylko sejmowych), aby móc prowadzić procesy lustracyjne, weryfikować obecnych polityków oraz pisać im biografie. Powinniśmy wiedzieć, kim są i kim byli pięć lub dwadzieścia pięć lat temu, uczestnicy życia publicznego. Powinniśmy wiedzieć, ponieważ działania tych osób mają bezpośrednie przełożenie na nasze codzienne oraz przyszłe życie, a także na życie przyszłych pokoleń w naszym kraju.

———

Źródło komentowanej wypowiedzi posła Robera Biedronia.