Archiwum

Archive for the ‘finanse’ Category

Ubój rytualny zwierząt na terenie Polski #1

09/04/2012 10 komentarzy

[ Część pierwsza artykułu (poniższa); część druga artykułu; część trzecia ]

˙

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.

Główny lekarz weterynarii JANUSZ ZWIĄZEK

˙

Jest kilka sposobów, łączy je jedno. Zwierzę podczas uboju musi być w pełni świadome i zginąć na skutek wykrwawienia. Najdłużej trwa agonia u bydła – krowy zachowują świadomość i walczą nawet przez kilka minut od momentu poderżnięcia im gardła.

Są dwie podstawowe metody. Tradycyjnie, wiąże się nogi zwierzęciu, podrzyna gardło i czeka w bezpiecznej odległości na jego wykrwawienie. W nowoczesnej, przemysłowej wersji zwierzę zaganiane jest do metalowego bębna-klatki z otworem na głowę. Gdy zostanie unieruchomione i wystawi głowę z otworu, bęben obraca się o 180 stopni, zwierzę leży w maszynie na plecach. Pod szyją zwierzęcia znajduje się metalowa konstrukcja ograniczająca ruch głową i uniemożliwiająca jej opuszczenie – szyja wciąż pozostaje napięta, by wygodnie  podciąć gardło. Sprawnej osobie powinno wystarczyć jedno cięcie…
Po tej czynności, bęben powraca do pierwotnej pozycji. Na podłogę tryskają strugi krwi, przybierając na sile i słabnąc zgodnie z rytmem serca. Gdy agonia szamoczącego się i w pełni świadomego zwierzęcia zakończy się, cykl jest powtarzany z kolejną sztuką przeznaczoną na ubój.

˙


[rabbi.bendory.com/pix/shechita]

˙

Czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności wynosi około: 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb. [ŹRÓDŁO]

Niektóre zwierzęta, ucieczką przedłużają swe życie o kilka minut…

˙

Ubój rytualny zwierząt w islamie nazywa się halal. Musi on spełniać między innymi następujące warunki [źródło]:

  • zwierzę podczas uboju musi być zwrócone głową w kierunku na południowy wschód.
  • jeśli w zakładzie, na linii produkcyjnej, bydło jest ogłuszane w jakikolwiek sposób, co powoduje utratę przytomności, to urządzenia powodujące ogłuszenie podczas produkcji zgodnej z systemem halal muszą być wyłączone.
  • ubój przeprowadza się ręcznie. Polega on na przecięciu żył, tętnic szyjnych oraz tchawicy. Kręgosłup powinien pozostać nienaruszony. Przecięcie pnia nerwowego odcinka szyjnego kręgosłupa zwierzęcia, dyskwalifikuje bydło z kategorii halal. Cięcie musi być szybkie i zdecydowane. Podczas cięcia wymawia się na głos zdanie w języku arabskim: bismillahi Allahu akbar.
  • czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności, jak wynika z reakcji behawioralnych i centralnego układu nerwowego, wynosi 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb.

Ubój rytualny w judaiźmie to szechita. Zasady są zbliżone do islamskiego halal [źródło]:

  • zwierzętom przecina się przełyk i arterie jednym cięciem przy użyciu specjalnego noża, odmawiając stosowną modlitwę.
  • zwierzę nie może zostać wcześniej pozbawione świadomości poprzez ogłuszenie jakąkolwiek z dostępnych metod.
  • zabijający (szochet) musi być fachowcem, pobożnym i wykształconym w swojej dziedzinie, dorosłym mężczyzną.
  • nawet przy fachowym, zgodnym z zasadami koszerności zabijaniu pięć przyczyn powoduje niekoszerność mięsa: szehija – zbyt powolne posługiwanie się nożem z przerwą lub zawahaniem, derasa – cięcie połączone ze zbyt dużym naciskiem, chalada – nadmierne wbijanie noża nim rozpocznie się cięcie, hagrama – ześlizgnięcie się noża z właściwego miejsca i ikkur – czyli rozdarcie tkanki, zamiast jej przecięcia.

–♦–

Czy ubój bez uprzedniego pozbawienia świadomości zwierzęcia, jest dozwolony w naszym kraju?

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt:

Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Art. 33. 1a. Uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego.
Art. 34. 1. Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje. (..) 3. W uboju domowym zwierzęta kopytne mogą być uśmiercane tylko po uprzednim ich pozbawieniu świadomości przez przyuczonego ubojowca.
Art. 35. 1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1–4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.

W ustawie o ochronie zwierząt skreślony został art. 34 ust. 5 dający możliwość odstąpienia od obowiązku ogłuszenia zwierzęcia przed jego ubojem (na przykład z powodów religijnych). Tym samym, obowiązek ogłuszania ma charakter ustawowo normatywny. Ustawa zmieniająca weszła w życie z dniem 28 września 2002r. Wraz z nią, wykonywanie ubojów rytualnych na terytorium Polski stało się prawnie nie dopuszczalne.

9 września 2004 r. pojawia się rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

& 6 Zwierzęta jednokopytne, przeżuwacze, świnie, króliki i drób dostarczane do ubojni w celu uboju przemieszcza się w sposób określony w załączniku nr. 1 do rozporządzenia.
& 8.1 Zwierzęta, o których mowa w & 6, przed ubojem niezwłocznie ogłusza się przez zastosowanie:
1) urządzenia z zablokowanym bolcem lub
2) urządzenia udarowego lub
3) elektronarkozy lub
4) dwutlenku węgla lub
5) pałki w przypadku małej partii królików.
& 8.2 Przepisu ustęp 1 nie stosuje się do zwierząt poddawanych ubojowi zgodnie z obyczajami religijnymi zarejestrowanych związków wyznaniowych.

Powyższe rozporządzenie, w § 8.2 jest niezgodne z aktem wyższej rangi, które dodatkowo stanowi podstawę prawną do tegoż rozporządzenia (czyli z ustawą z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt).

–♦–

„Jedna z największych ubojni w kraju, Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki, od kilku lat nastawiła się głównie na ubój rytualny. Podobno jako pierwsi w Europie mieli klatkę do unieruchamiania zwierząt. Od 8 lat produkują mięso koszerne, od 5 lat – halal. Zatrudniają specjalną ekipę 30 pracowników tylko do uboju koszernego, wyznawców judaizmu, certyfikowanych szohetów i superwizorów, którzy nadzorują ubój oraz proces przygotowania mięsa. Zatrudniają również na stałe pracowników wyznania muzułmańskiego. Na liście polskich ubojni halal, publikowanej przez Ambasadę Polską w Egipcie, jest również Animex w Morlinach (w styczniu zaprzestał uboju na mięso wołowe) i mniejsze zakłady, jak Rzeźnia Delicjusz, Zakłady Mięsne Mokobody Kraspol, Piotrex, Łuniewscy. Na ogół nie zatrudniają one na stałe muzułmanów, tylko kooperują z rzezakami licencjonowanymi przez Radę Imamów Ligii Muzułmańskiej RP. Ubój rytualny musi się opłacać, bo wciąż dołączają nowe rzeźnie. W zeszłym roku Polski Koncern Mięsny Duda (ścisła czołówka branży mięsnej), w tym roku – PPHU Kowalczyk”. [ŹRÓDŁO]

Wykaz ubojni halal na terenie Polski, które zostały zatwierdzone przez Muzułmański Związek Religijny: cairo.trade.gov.pl/en/download/file/f,8550

Na zakończenie tego tekstu, kilka „kwiatków” dokumentujących stosunek posłów do aktualnego stanu prawnego (kultury prawnej), dominacji ustawy nad rozporządzeniem oraz stosunku do praw zwierząt, humanitaryzmu oraz nacisków społecznych:

26.01.2012 Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Wystąpienia posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, roku dotyczące sytuacji na rynkach rolnych, działań na rzecz eksportu i funkcjonowania funduszu promocji:

Zmiany klimatyczne powodują, że w tych krajach rolnictwo jest w stanie zaniku, ubywa ziemi uprawnej, natomiast przybywa, i to w sposób bardzo wyraźny, mieszkańców. Również setki milionów turystów, którzy odwiedzają te rejony, powodują, że do tych krajów trzeba się starać dotrzeć z produktami, naturalnie wpisanymi w ich kontekst kulturowy i religijny, to jest sprawa oczywista.
W tym miejscu chcę zwrócić uwagę, by w ustawie o ochronie zwierząt, która trafiła do Sejmu i została zgłoszona jako projekt obywatelski, resort rolnictwa bardzo uważnie pilnował zapisów dotyczących zwierząt hodowanych przez polskich rolników, jak również np. uboju rytualnego. Ustawa wprowadza całkowity zakaz uboju rytualnego w Polsce, ponieważ tego typu derogacje występują we wszystkich krajach UE. A to, czy będziemy mogli np. eksportować polskie kurczaki do krajów arabskich, zależy od tego, czy zostanie spełniony wymóg systemu halal związany wyłącznie z oceną przez uprawnionego imama i również od sposobu prowadzenia uboju właśnie rytualnego. Nad tym trzeba pracować i tego pilnować, żeby się nie okazało, że w trosce o dobro zwierząt zamkniemy sobie dostęp do innych rynków, tak jak kiedyś zrobiliśmy z tuczem gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby, a inni się z tego cieszą.

˙

16.02.2012 Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (nr 14)
Informacja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o programie polityki Rady Ministrów w stosunku do działu administracji rządowej „Rolnictwo”. Główny lekarz weterynarii Janusz Związek:

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.
Chcę zaznaczyć, że w zeszłym roku Polska była numerem jeden w eksporcie wołowiny do Turcji. Praktycznie większość wołowiny wyprodukowanej w Polsce (zwierzęta były ubijane w dużych zakładach) została wyeksportowana do Turcji i innych państw muzułmańskich. W tej chwili bardzo poważnie zainteresowane są również Arabia Saudyjska i Izrael. W styczniu byłem w Izraelu i rozmawialiśmy m.in. o sprzedaży zwierząt żywych i mięsa wołowego. Biznesmeni izraelscy określili, że są w stanie zakupić u nas od 100 do 300 tysięcy sztuk zwierząt albo mięsa.

˙

Całkowity zakaz uboju zwierząt bez uprzedniego pozbawienia ich świadomości obowiązuje w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Islandii, Nowej Zelandii. Dołączyć mają Holandia i Belgia.
U nas działa w oficjalny sposób kilkadziesiąt ubojni, w których wykonuje się uboju opisanego w powyższym artykule. Wygląda na to, że staliśmy się jednym z głównych (o ile nie głównym) dostawców mięsa z uboju z zachowaniem pełnej świadomości zwierzęcia, do krajów islamskich oraz Izraela. Jeśli chcielibyśmy zapewnić wyżywienie dla wszystkich wyznawców tych religii w naszym kraju, wystarczyłaby jedna ubojnia i to pracująca kilka-kilkanaście dni w roku. My natomiast, nie dość tego że ubojni tych mamy kilkadziesiąt to dodatkowo zamierzamy podnieść ilość zwierząt zabitych zgodnie z zasadami halal lub szechita do takiej ilości, że główny lekarz weterynarii obawia się iż może zabraknąć zwierząt rzeźnych dla Polaków.

ciąg dalszy

Gdzie jest kasa?

13/03/2012 2 komentarze

Trwa odsysanie naszych pieniędzy, przeznaczonych na emerytury. Właśnie dowiedzieliśmy się, że:

Z kont emerytalnych w ZUS zniknęło ponad 8 mld zł…
Znikły środki emerytalne należące do osób, które pobierały rentę i zmarły, nie dożywszy emerytury. Po śmierci uprawnionych, zawartość należących do nich kont emerytalnych powinna zostać przeniesiona na fundusz rentowy, ale tego nie zrobiono.

˙

Natomiast kilka miesięcy temu, pojawił się pomysł by:

200 mld zł z naszych oszczędności z II filaru przeznaczyć na rozwój kraju. Z ponad 235 mld zł zgromadzonych do tej pory przez OFE, 83 mld zł jest zainwestowanych na giełdzie.

˙

„Sprywatyzowano” około 80-90% majątku polskiego. Kasa uzyskana za to… rozpłynęła się. Kończy się też towar do sprzedaży, źródełko w postaci polskiego majątku trwałego wysycha.
Polityka pijaka sprzedającego meble, sprzęt AGD z mieszkania stanie się zaraz niemożliwa bo mieszkanie jest prawie puste. Pijak przepija także pieniądze przeznaczone na przyszłość swych dzieci (vide sięgnięcie do rezerwy demograficznej, która miała być uruchomiona za około 20 lat).
Zadałam sobie trud podsumowania ile Polska uzyskała ze sprzedaży majątku od początku przemiany ustrojowej.

Dane na temat przychodów z prywatyzacji, dostępne są dla wszystkich zainteresowanych pod adresem Ministerstwa Skarbu Państwa.
Od 1989 do 2010 roku, z tytułu prywatyzacji, wpłynęło w postaci przychodu około 130 mld pln.
Porównajmy – w Otwartych Funduszach Emerytalnych z naszych składek uzbierało się od początku istnienia tych struktur, czyli 1999 roku – 235 mld pln. Z całej prywatyzacji od 1989 roku, wpłynęło do kasy państwa około 130 mld pln.  Gdy zestawimy te dwie wartości (wiem, że to nieuprzejme z mojej strony wobec państwa, że szastam wiedzą matematyczną zdobytą dzięki niemu), okazuje się że mogliśmy być faktycznymi właścicielami/udziałowcami całego naszego sprywatyzowanego majątku, a zostałoby jeszcze około 100 mld na jego unowocześnienie oraz doinwestowanie, rozwój.
Co mamy w zamian tego? Posiadamy nędzne pozostałości po dawnym majątku Polski, przeszło 900 miliardów złotych długu, przeszło 40 miliardów rocznie odsetek od tegoż długu oraz perspektywę na emeryturę, o której członek rządu mówi:

Muszę panią zmartwić, bo ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury – odparł z rozbrajającą szczerością Waldemar Pawlak. – Staram się zabezpieczyć sobie przyszłość przez oszczędności i dobre relacje z dziećmi, bo wydaje mi się, ze to będzie pewniejsze niż te różne państwowe chimeryczne rozwiązania – dodał uśmiechnięty.

GAZ W ŁUPKACH początki÷2011

09/03/2012 3 komentarze

Gdy kilka lat temu, gaz łupkowy zagościł w mediach, rozbudził emocje – swe nadzieje, obawy oraz plany zdążyli wyrazić wszyscy zainteresowani naukowcy, politycy, ekonomiści i lobbyści. Także przedsiębiorcy, a wśród nich zarówno ci jawnie i w otwarty sposób inwestujący w eksploatację gazu łupkowego, jak i ci ukrywający się w gąszczu inwestorów pośrednich oraz swych agentów wpływu.

Oto jak cały temat kształtował się w miarę upływu czasu. Teksty są pozbawione jakichkolwiek komentarzy z mojej strony – komentarze, zamieszczam nie wplecione w tekst lecz zbiorczo na zakończenie całego artykułu.

˙

–♦–

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego (pola czerwone) oraz gazu ziemnego (pola szare)

Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego (pola czerwone) oraz gazu ziemnego (pola szare).
Spis firm, którym udzielnono koncesji poszukiwawczych [PDF], stan na 01.2012, źródło http://www.mos.gov.pl

–♦–
ROK 2003
  • Amerykanie zdominowali technologię wydobywania gazu łupkowego. Niezależne amerykańskie firmy zajmujące się odwiertami pod wodzą Deveon Energy Corp, połączyły odwierty pod niemożliwym kiedyś do osiągnięcia kątem, znane jako odwierty horyzontalne, z rozłupywaniem hydraulicznym, czyli „crackingiem” – starszą technologią w której skała iłowa jest rozłupywana przy pomocy wzbogaconej chemicznie wody, pompowanej pod ziemię wraz z piaskiem.
ROK 2009
ROK 2010
  • W styczniu 2010 ma miejsce światowa premiera filmu dokumentalnego GASLAND.

Cena gazu dla krajowych odbiorców Gazpromu.

  • Koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego, posiadają wszystkie największe koncerny amerykańskie. Mają do nich dołączyć też firmy z Francji oraz Włoch. Pojawiają się także inwestorzy związani już interesami z rynkiem polskim – George Soros.
  • Czy Polska nie zmarnuje szansy na gazowe eldorado? Gaz leżący pod polską ziemią jest własnością państwa. Firma, która go znajdzie, będzie musiała negocjować z rządem podział wpływów. Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka trzeba stworzyć nowy system rozliczeń, najlepiej na wzór Rosji, gdzie średnio 60 proc. przychodów z ropy i gazu trafia do kasy państwa. Gdy ceny surowców rosną, udział państwa w zyskach sięga nawet 90 proc. Na razie Polska uzyskała z koncesji poszukiwawczych 22 mln zł. Tyle nie kosztuje nawet jeden odwiert.
˙
ROK 2011

Maj 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011

˙

cdn. (chyba)

–♦–

˙

Dlaczego nie można było poczekać na przykład dziesięciu lat i przeznaczyć ten czas na rozsądną legislację, a także na rzetelne badania na temat wpływu na środowisko z eksploatacji łupków z wykorzystaniem obecnej technologii?
Cała scena polityczna, od lewej do prawej, trąbi że kto sprzeciwia się poszukiwaniu i wydobyciu gazu łupkowego – ten ma interesy zbieżne z rosyjskimi.
 Więcej, buduje się atmosferę pośpiechu — wsiadajmy bo nam pociąg ucieknie. Można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia nie z zasobem geologicznym sprzed milionów lat, lecz z programem telewizyjnym, w którym oferuje się sokowirówkę/suszarkę/zestaw noży kuchennych, podaje na wizji numer telefonu i mówi: „Zadzwoń już teraz, nie czekaj. Podnieś słuchawkę telefonu i skorzystaj z naszej niecodziennej oferty. Nie myśl, nie racjonalizuj zakupu, nie zastanawiaj się nad jego przydatnością – kup już teraz. Dzwoń!”.
Skąd ten pośpiech?!

Czy działanie firm w ramach koncesji poszukiwawczych jest w jakikolwiek sposób kontrolowane w aspektach wpływu na środowisko oraz mieszkańców? Reportaż śledczy TVN, na temat pierwszych skutków poszukiwań gazu, jakie mają miejsce na terenie Polski budzi bardzo istotne, uzasadnione wątpliwości ku temu. Henryk Jacek Jezierski, główny geolog kraju, mówi, że amerykanom zależy na wydobyciu nieszkodliwym dla środowiska. Czy koncesjonariusze mieli powiedzieć że zależy im tylko na gazie, a ewentualne negatywne reperkusje wtłaczania dziesiątek ton chemikaliów oraz setek tysięcy ton wody w głąb ziemi mają „gdzieś”?! Oczywistym jest że inwestorom z USA bardzo zależy. Ty bardziej, że 71 koncesji poszukiwawczych wydano w oparciu o stare prawo, które nie nakładało obowiązku informowania, jak odwierty wpływają na srodowisko oraz ludzi (tym samym, urzędy nie mają możliwości kontrolnych).

Czy musimy być krajem przeprowadzającym eksperymenty, na których bazują później inne kraje?
„Taki byłby model postępowania w innych krajach”. Czyli fachowcy od łupków będą u nas eksperymentować. Mieliśmy polski model demokracji, polski model prywatyzacji a teraz staniemy się poligonem, gdzie testuje się wyciskanie gazu ze skał. Czemu politycy tak zadziwiająco są jednogłośni w temacie gazu, a osoby pragnące zatrzymać się i zastanowić aby nie popełnić błędu – określa się mianem agentury rosyjskiej?!

Zasoby wodne Polski są nieznacznie większe od Egiptu, czyli kraju uchodzącego za pustynny. Skąd będzie czerpana woda do wytłaczania gazu ze skał, a także co będzie się działo z już wykorzystaną wodą, zanieczyszczoną dodanymi chemikaliami oraz wypłukanymi ze skał substancjami?

No i na zakończenie, a propos informacji o tym że 20% koncesji jest w rękach rosyjskich. Czy proces koncesyjny był ochraniany przez odpowiednie polskie służby?

Słodkie życie solnych aferzystów #2

06/03/2012 Dodaj komentarz

01.03.2012
Do środy policjanci i inspektorzy weterynaryjni przeprowadzili wspólne kontrole w 88 zakładach na terenie 12 województw. Podczas nich zabezpieczyli prawie 500 ton soli podejrzanego pochodzenia – poinformował rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak.
– Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach przebada próbki soli pod kątem zawartości związków chemicznych szkodliwych dla zdrowia. Jeszcze dziś w nocy specjalny kurier CBŚ wyjedzie z tymi próbkami po to, by one jutro jak najwcześniej znalazły się w instytucie
– kontynuował Borowiak. – Jesteśmy po rozmowach z naukowcami tego instytutu i otrzymaliśmy zapewnienie, że w przyszłym tygodniu otrzymamy wyniki, które być może wykluczą obecność (w soli – red.) np. dioksyn, metali ciężkich lub innych związków szkodliwych dla zdrowia – dodał. [ŹRÓDŁO]
Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Poznaniu konsultował się z producentem soli wypadowej przerabianej w zamkniętych zakładach i otrzymał zapewnienie, że sól ta nie mogła być zanieczyszczona dioksynami. [ŹRÓDŁO]

Wolałabym, aby Inspektorat Sanitarny nie bazował w swych badaniach ma wynikach konsultacji lecz na wynikach przeprowadzonych badań i analiz.

Interesującą wydaje się być kwalifikacja karna jaką obrała zajmują się sprawą Prokuratura Okręgowa w Poznaniu i CBŚ. Zarzut postawiony zatrzymanym osobom, które wprowadzały od około dziesięciu lat do obrotu niespożywczy środek będący ubocznym produktem reakcji chemicznej, brzmi:

02.03.2012
wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub życia człowieka z przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, za co może grozić do pięciu lat więzienia.  [ŹRÓDŁO]

Cokolwiek niepokoi mnie funkcjonowanie nazwy „środek spożywczy” już na wstępnym etapie śledztwa, skoro całe śledztwo ma na celu zbadanie, czy sprzedawano środek NIEspożywczy jako środek spożywczy.

Ze względu na skalę zjawiska, nie dziwi mnie natomiast niechęć polskich urzędników do publikowania nazw zakładów używających w artykułach spożywczych soli technicznej:

05.03.2012
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nie wyraziła zgody na opublikowanie dystrybucyjnych list firm, które potencjalnie mogły używać niejadalną sól jako jadalną – poinformował w poniedziałek PAP Główny Inspektorat Sanitarny.

A oto analiza próbek pobranych z zakładów podejrzanych o zafałszowywanie soli spożywczej, która dziś ujrzała światło dzienne:

06.03.2012
Wielkopolski Państwowy Inspektorat Sanitarny po przebadaniu próbek soli spożywczej i peklosoli poinformował, że mieszczą się one w obowiązujących normach. Analizy objęły 5 próbek soli pobranej z jednego z lokalnych zakładów i hurtowni.
Wyniki badań wykluczają możliwość zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego
– zapewnił wojewódzki inspektor sanitarny Andrzej Trybusz na konferencji prasowej w Poznaniu.
Według niego, ogólne ekspertyzy pokazują, że wyniki badanej soli mieszczą się w normie i produkt nie mógł powodować negatywnych konsekwencji dla życia i zdrowia. 3 próby były opisane jako sól jadalna, a 2 zawierały peklosól. W tych próbkach zostało zbadanych 13 parametrów, w tym zawartość wody, poziom jodu oraz obecność metali ciężkich i siarczanów. [ŹRÓDŁO]

Kolejne uwagi do Inspektoratu Sanitarnego…
W pierwszym zdaniu pisze on, że przebadał próbki soli spożywczej. Szanowny Inspektoracie, skierowano do was towar, przy którym istnieje cholernie uzasadnione podejrzenie, że jest to zafałszowana substancja sprzedawana JAKO sól spożywcza więc nie piszcie, że przebadano sól spożywczą.
Proszę o wykonanie kompletnej analizy chemicznej (jakościowej oraz ilościowej) próbki soli wypadowej pobranej od producenta, czyli Anwilu. Następnie, wnoszę o porównanie próbek zatrzymanej w hurtowniach zamieszanych w aferę solną substancji, z próbką pobraną bezpośrednio od producenta. Istnieje cholernie uzasadnione podejrzenie, że jest to ta sama substancja. Jeśli tak będzie, to należy oskarżyć osoby kierujące hurtowniami z zafałszowaną solą spożywczą, o wprowadzenie do przemysłu spożywczego, olbrzymich ilości środka nie będącego środkiem spożywczym.

Obecnie wychodzi na to, że nie ma sensu zarówno ekonomicznego jak pod względem sanitarnym oraz zdrowotnym, by w Polsce istniało coś takiego, jak sól spożywcza. Należy zrównać pod względem przepisów sanitarnych sól wypadową z solą spożywczą i tę pierwszą, jako tańszą, stosować w przemyśle spożywczym (SIC!).

Wygląda na to, że polską aferą solną, na poważniej zajmą się Czesi:

06.03.2012
Czeska Izba Żywnościowa uważa, że władze w Pradze powinny wstrzymać import polskiej żywności, jeśli Polska nie opublikuje listy zakładów korzystających z soli technicznej – donosi stooq.com. Choć nie wiadomo, którzy polscy producenci żywności używali niejadalnej soli wypadowej, sugerują kupowanie tylko od najbardziej znanych firm.
Listę firm stosującą sól techniczną, być może poznamy dzięki Czechom, którzy mając próbki soli technicznej analizują importowaną z Polski żywność w Instytucie Weterynarii w Ołomuńcu.
Czeski minister rolnictwa Petr Bendl oświadczył, że w związku z tzw. aferą solną w Polsce, czyli wykorzystywaniem soli przemysłowej przez niektóre firmy z branży spożywczej, zwróci się do strony polskiej o ujawnienie listy tych przedsiębiorstw.
W przypadku wykrycia soli przemysłowej w produkcie musi być on wycofany z rynku. – Sól niepożywcza, jest zakazana w przemyśle spożywczym – podkreślał rzecznik ministerstwa rolnictwa w Bratysławie Juraj Kadasz.  [ŹRÓDŁO 1], [ŹRÓDŁO 2]

I jest to póki co, jedyne potraktowanie społeczeństwa oraz uczciwych producentów w sposób należycie poważny. Szkoda tylko, że zawdzięczamy je władzom nie naszego kraju.

Słodkie życie solnych aferzystów #1

02/03/2012 Dodaj komentarz

Stopklata z reportażu TVN.

Jesteśmy świadkami powstawania kolejnej afery – solnej. Sporo już o niej napisano, sporo odbyło się w domach rozmów na ten temat, lecz wciąż są to dopiero jej początki. Zapewne, nie jednej osobie ręka teraz drży, gdy stoi w sklepie przed dylematem, jaką sól kupić. Ja sama w minioną środę, stałam przez bite dziesięć minut przed półką sklepową zastawioną około siedmioma różnymi gatunkami soli, by w końcu wyjść ze sklepu z pustymi rękami.

Moje zainteresowanie aferą solną, ograniczało by się do takich właśnie dylematów sklepowych, gdyby nie dzisiejsza informacja. Ale zacznijmy od początku…

Roczna produkcja soli wypadowej, to w Anwilu 80 000 ton (kilkaset ton na dobę). Sól ta, o technicznym stopniu czystości, jest w istocie ubocznym produktem reakcji podczas produkowanego w zakładach chemicznych Anwil, polichlorku winylu.

Całość tej soli jest przez Anwil sprzedawana, przy czym nie może być ona użyta do celów spożywczych. Odbiorcą, powinny być wyłącznie takie firmy jak garbarnie, służby oczyszczania miasta, przemysł chemiczny oraz energetyczny.
Jak się okazało, odbiorcami rzeczonej soli były co najmniej trzy firmy, które kupując sól wypadową od Anwilu, wprowadzały ją w ilościach hurtowych do przemysłu spożywczego. Odbiorcą soli technicznej sprzedawanej jako sól spożywcza, były między innymi wytwórnie wędlin, przetwórnie ryb, mleczarnie, piekarnie. Dalszą drogę soli wypadowej znamy – przyjeżdżała ona wraz z wyprodukowanymi artykułami spożywczymi do naszego ulubionego sklepu, gdzie była przez nas kupowana w celu bezpośredniej konsumpcji w postaci chlebka lub czegoś do niego – na przykład wędliny, śledzika…
Nawet, jeśli wszystkie zakłady będące odbiorcami soli spożywczej, która w istocie okazywała się być przemysłową solą techniczną, stosowały w swych zakładach najbardziej rygorystyczne z norm (ISO, HACCP, RASFF i inne) to cały ten rygorystyczny proces można o kant dupy potłuc, ponieważ do produkcji używane są półprodukty przewożone bez jakichkolwiek opakowań na otwartych ciężarówkach i zgarniane łopatami przez pracowników, którzy stąpają po nich w gumiakach.

Są pierwsze aresztowania osób, zamieszanych w ten proceder. Interesującą wydaje się być kwalifikacja karna jaką obrała zajmują się sprawą Prokuratura Okręgowa w Poznaniu i CBŚ. Zarzut postawiony osobom wprowadzającym do obrotu niespożywczy środek będący ubocznym produktem reakcji chemicznej, brzmi:

wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub życia człowieka z przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, za co może grozić do pięciu lat więzienia.  [ŹRÓDŁO]

˙

No ale właściwie nie o tym chciałam mówić. Otóż, dziś okazało się że zawiadomienia o nieprawidłowościach związanych z użyciem technicznej soli w przemyśle spożywczym, trafiały już do prokuratury:

Sprawa mieszania soli przemysłowej ze spożywczą już raz trafiła do prokuratury. W 2000 roku zgłoszono ją Prokuraturze Rejonowej w Toruniu. Śledztwo zostało wówczas umorzone ze względu na brak dowodów. Jak powiedział TVN24 Artur Krause, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu, w 2000 roku o podejrzanym procederze śledczych zawiadomiła osoba fizyczna. Zgłosiła, że działające na terenie Torunia firmy mieszają sól wypadową z solą spożywczą. Wszczęto w tej sprawie śledztwo, kwalifikując sprawę jako „wprowadzenie do obrotu na rynek środków spożywczych niespełniających norm i warunków określonych przepisami”
– W śledztwie prokurator zabezpieczył dokumentację o transakcjach, przesłuchano świadków i zapoznano się z atestami na sól. Po analizie i konfrontacjach śledztwo umorzono ze względu na brak dowodów – powiedział Krause.   [ŹRÓDŁO]

Zabezpieczono dokumenty, przesłuchano świadków, zapoznano się z atestami i… umorzono (SIC!).
Rzecznik wielkopolskiej policji, dzieli się informacją że każda z trzech firm, które zidentyfikowano do tej pory jako wprowadzające sól techniczną na rynek spożywczy, kupowała miesięcznie jeden tysiąc ton soli wypadowej.
Policzmy: 1 000 ton soli wypadowej x 400 pln, daje miesięczny dochód jednej firmie zamieszanej w ten proceder 400 000 pln. Jak łatwo policzyć, roczny dochód to już około 4,8 miliona złotych.
Zyskowność całego procederu, także była wcale nie do pogardzenia… Skoro cena hurtowa soli wypadowej wynosi około 130 pln, a cena hurtowa soli spożywczej, kształtuje się w okolicy 400 pln, to stopa zysku z takiego procederu kształtowała się na poziomie przeszło dwóch złotych z jednej zainwestowanej złotówki, czyli „na czysto” jakieś 200%. Niewiele jest tak intratnych biznesów.

Skala afery solnej jest olbrzymia. Skoro każdy z trzech hurtowych pośredników, kupował miesięcznie 1000 ton soli technicznej, to okazuje się że rocznie było oferowanych 12 000 ton, a w ciągu 10 lat – sto dwadzieścia tysięcy ton. Pomnóżny to przez liczbę umoczonych w proceder hurtowni.
Nasuwają mi się tu wspomnienia z lat 90. i dzielenie się kierowców informacjami, na jakiej stacji sprzedawane jest tak zwane „paliwo nie chrzczone”.  Przypomnę, że w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych, powszechne na stacjach benzynowych było paliwo podrabiane – uzyskane z blendowania pewnych komponentów. Osoby pragnące poszerzyć swą wiedzę na ten temat, skorzystać mogą z licznych źródeł internetowych – między innymi z „Raportu o likwidacji WSI”.
Nie wiem, jaka była rentowność blendowania paliwa. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że rentowność zakładów z afery solnej, była na tyle wysoka aby przez przeszło 10 lat, proceder ten znajdował się pod odpowiednią ochroną. W 2000 roku zgłoszono używanie soli wypadowej jako spożywczej Prokuraturze Rejonowej w Toruniu. Śledztwo zostało wówczas umorzone ze względu na brak dowodów. W śledztwie prokurator zabezpieczył dokumentację o transakcjach, przesłuchano świadków,  zapoznano się z atestami na sól. I umorzono…
Może ten proceder był odpowiednio chroniony? Ujrzał światło dzienne przez przypadek?

Na zakończenie, wynik mojego „spaceru” po zasobach googlowego cacha:

dsgdfgdfgdfgh

Plik http://www.konsalt.eu/files/SprawozdanieZBadan.pdf który dziś ściągnęłam z cacha googlowego. Konsalt jest jedną z firm wprowadzających do przemysłu spożywczego, sól techniczną.

Dwie minuty nienawiści ministra finansów

19/02/2012 Dodaj komentarz

W piątek 19.02.2012 byliśmy świadkami, jak minister finansów pan magister Jacek Rostowski, był uniósł się podczas swego sejmowego wystąpienia. Uniósł się nie w sensie lewitacyjnym, lecz podniesienia siły swego głosu do poziomu, powszechnie określanego mianem wrzasku.

Wystąpienie to poprzedzało głosowanie nad projektem PISu, dotyczącym podatku od banków. W tym miejscu wypada nadmienić, że w minionym 2011 roku, banki w Polsce (nie mylić z polskimi bankami, których w naszej ojczyźnie znajduje się jakaś śladowa liczba mogąca być wyrażana w [ppm]), odnotowały rekordowe zyski. Zresztą, chyba znakomita większość polaków, widząc w swych miastach placówki bankowe, liczne niczym kioski ruchu, nie potrzebuje dodatkowych danych by domniemywać iż bankom u nas dzieje się wyjątkowo dobrze.

Ministra finansów „wywołał do tablicy” poseł PIS, krytykując model rządzenia państwem przez PO – kolesiostwo, olbrzymie premie (vide ostatni przykład premii blisko 500 tysięcy pln dla prezesa NCSu), marnotrawienie pieniędzy obywateli.

Poseł PISu tak zbulwersował ministra finansów, że wykrzyczał z trybuny sejmowej, iż: – partia Prawo i Sprawiedliwość działa na rzecz inwestorów zagranicznych (SIC!). Następnie, wrzeszcząc już a nie krzycząc, dodał że: – PIS nie broni też interesu polskiego, WSTYD MI ZA WAS, WSTYD!

Pan minister, nie jest uważany za szczególnego patriotę – nie zauważyliśmy do tej pory jakichś działań, za które można by określić go protektorem obywateli i troskliwym gospodarzem. Wręcz przeciwnie. Sięganie do pieniędzy odłożonych na czarną godzinę (rezerwa demograficzna), kreatywna księgowość, zaciąganie długów na potęgę i rozdawnictwo naszych pieniędzy do państw, których obywatele żyją na znacznie wyższej stopie życiowej niż Polacy – pozwala mieć zdanie odmienne o 180 stopni. Pan Rostowski, dołączył tym samym do grona osób, kierujących się dwójmyśleniem rodem z dialektyki marksistowskiej. To wykreowanie czegoś we wlasnym umyśle oraz usilne starania by ta kreacja stała się obowiązującą powszechnie prawdą. By została przyswojona przez społeczeństwo jako fakt.

Co do metodologii to nasz minister finansów posłużył się techniką, którą można określić „obłudną dyskredytacją pseudopryncypialną”. Przybrał maskę zatroskanego i zbulwersowanego polityka, który nie chce lecz musi nie zgodzić się z jakąś niegodziwością. To, co przedstawiane jest jako powód krytyki, w istocie jest jedynie pretekstem do osiągnięcia celu. Nałożenie kamuflażu patrioty i pseudopryncypialność oraz patos, ukrywa hipokrytę.

Pan magister Jacek Rostowski „odwraca kota ogonem”, mając nadzieję że widzowie tego spektaklu zredystrybuują swe zaufanie z oponentów na klasę rządzącą. Oskarża o niebronienie interesu narodu polskiego, starając się przewrotnie ukryć stan swojego konta w tym temacie.

Stadion Narodowy czyli atak samców

17/02/2012 1 komentarz

Od kilkunastu dni w PL trwa fala zainteresowania panią minister sportu, Joanną Muchą. Na wicedyrektora Centralnego Ośrodka Sportu mianowała ona swego znajomego fryzjera, natomiast podległego jej prezesa Narodowego Centrum Sportu zwolniła z blisko sześciuset tysiącami pln premii (342 tysiące pln za wybudowanie stadionu, który mimo już kilku otwarć, wciąż pozostaje zamknięty oraz 228 tysiące pln premii za to że mistrzostwa Euro 2012 się już O D B Y Ł Y w Polsce).

Przypomina mi się pewien SMS z 2002 roku. SMS ów został wysłany przez posła Adama Halbera do prezesa zarządu Telewizji Polskiej S.A., Roberta Kwiatkowskiego –„Chwała nam i naszym kolegom, chuje precz.”– [link]

Panu Waldemarowi Kuczyńskiemu (polski ekonomista, dziennikarz, publicysta, polityk) to, co dzieje się wokół ministerstwa sportu przypomina natomiast: –„atak rozwścieczonych samców na bardzo ładną kobietę.”– [link]

I na tym, że każdej osobie co innego się przypomina właściwie można by skończyć, lecz coś mi mówi, że temat jest rozwojowy i prawdziwy koniec tej całej historii, wciąż jeszcze przed nami.