Archiwum

Archive for the ‘Afery RP’ Category

Ubój rytualny zwierząt na terenie Polski #2

16/04/2012 4 komentarze

[ Część pierwsza artykułu; część druga artykułu (poniższa); część trzecia ]

˙

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.

Główny lekarz weterynarii JANUSZ ZWIĄZEK

˙

W pierwszej części artykułu dowiedzieliśmy się, że według ustawy z dnia 21.08.1997 o ochronie zwierząt, nielegalne jest zabijanie zwierzęcia bez uprzedniego pozbawienia go świadomości. W Polsce jednak, za nic ma się prawo i w najlepsze kwitnie proceder zwany w jednych krajach halal, w innych szechita. Mówiąc w skrócie – w pełni przytomnemu zwierzęciu podrzyna się gardło by wykrwawiło się ono do cna – tak każe wyznawcom islamu i judaizmu ich religia. Osoby pragnące uzyskać więcej informacji na ten temat, odsyłam do poprzedniego artykułu.

Trzynastego grudnia 2011, duża część Polaków myślami sięgała do nocy sprzed trzydziestu lat. I tak pani Magdalena Środa pisała swój felieton o korzyściach płynących ze stanu wojennego; metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz mówił: –„Wspominanie stanu wojennego nie jest rozdrapywaniem ran, ale przypominaniem i leczeniem choroby, która wciąż trwa, bo warunkuje myślenie etyczne części naszego społeczeństwa.”– Natomiast poseł Andrzej Celiński w programie „BLIŻEJ” Jana Pospieszalskiego perorował o tym że nie ma co grzebać w papierach leżących po tajnych archiwach i przytaczać przykładów nikczemnych działań różnych prominentnych polityków lecz powinniśmy się skupić na pozytywnych przykładach i chlubnych kartach.
Nie wszystkie jednak osoby w tym dniu dywagowały o przeszłości, część z nich myślami wybiegała w przyszłość, przygotowując bazę i nadbudowę pod różne projekty…

13.12.2011, w siedzibie Głównego Inspektoratu Weterynarii, odbyło się spotkanie dwóch przedstawicieli gminy żydowskiej – Michaela Schudricha i Michaela Alpera z dwoma przedstawicielami Głównego Inspektoratu Weterynarii – Janusza Związka (główny lekarz weterynarii) oraz Michała Walczaka (specjalista w biurze prawnym GIS). [ŹRÓDŁO: http://www.wetgiw.gov.pl/files/aktualnosci/13_1-12-11-informacja-glw.pdf ]

Na spotkaniu zostały uzgodnione procedury warunków uboju i produkcji koszernej na terenie Polski. Ustalono między innymi, że:

Ustanowiony przez Naczelnego Rabina Polski pełnomocnik, otrzymuje polecenie koordynowania przebiegu całej produkcji koszernej. Bez uzyskania certyfikatu na produkcję koszerną wystawionego przez pełnomocnika i jego osobistego nadzoru nad taką produkcją, nie może odbywać się na terenie Polski żadna produkcja koszerna.
Przed wydaniem zgody na produkcję koszerną, pełnomocnik informuje Głównego Lekarza Weterynarii o ubieganiu się przez zakład o zgodę na produkcję koszerną.
Główny Lekarz Weterynarii, prowadzi listę zakładów posiadających certyfikat uprawniający do produkcji koszernej. Wpis na listę następuje po przedstawieniu przez zakład za pośrednictwem powiatowego lekarza weterynarii, kopii certyfikatu wydanego przez pełnomocnika.
Uzgodniono także procedury dotyczące produkcji koszernej z przeznaczeniem na eksport.

˙

W początkach naszej transformacji ustrojowej, podejmowane były różne działania mające stworzyć pozór legalności pewnych przedsięwzięć gospodarczych lub maskirowki, która takowe przedsięwzięcia ochraniała przed wzrokiem wścibskich dziennikarzy oraz prokuratorów. Obecnie, w czasach państwa zdającego egzamin, nie potrzebna jest taka fatyga. W instytucjach państwowych podpisuje  się dokument z definicji i już na wstępie łamiący prawo.

Ubój rytualny zwierząt na terenie Polski #1

09/04/2012 10 komentarzy

[ Część pierwsza artykułu (poniższa); część druga artykułu; część trzecia ]

˙

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.

Główny lekarz weterynarii JANUSZ ZWIĄZEK

˙

Jest kilka sposobów, łączy je jedno. Zwierzę podczas uboju musi być w pełni świadome i zginąć na skutek wykrwawienia. Najdłużej trwa agonia u bydła – krowy zachowują świadomość i walczą nawet przez kilka minut od momentu poderżnięcia im gardła.

Są dwie podstawowe metody. Tradycyjnie, wiąże się nogi zwierzęciu, podrzyna gardło i czeka w bezpiecznej odległości na jego wykrwawienie. W nowoczesnej, przemysłowej wersji zwierzę zaganiane jest do metalowego bębna-klatki z otworem na głowę. Gdy zostanie unieruchomione i wystawi głowę z otworu, bęben obraca się o 180 stopni, zwierzę leży w maszynie na plecach. Pod szyją zwierzęcia znajduje się metalowa konstrukcja ograniczająca ruch głową i uniemożliwiająca jej opuszczenie – szyja wciąż pozostaje napięta, by wygodnie  podciąć gardło. Sprawnej osobie powinno wystarczyć jedno cięcie…
Po tej czynności, bęben powraca do pierwotnej pozycji. Na podłogę tryskają strugi krwi, przybierając na sile i słabnąc zgodnie z rytmem serca. Gdy agonia szamoczącego się i w pełni świadomego zwierzęcia zakończy się, cykl jest powtarzany z kolejną sztuką przeznaczoną na ubój.

˙


[rabbi.bendory.com/pix/shechita]

˙

Czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności wynosi około: 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb. [ŹRÓDŁO]

Niektóre zwierzęta, ucieczką przedłużają swe życie o kilka minut…

˙

Ubój rytualny zwierząt w islamie nazywa się halal. Musi on spełniać między innymi następujące warunki [źródło]:

  • zwierzę podczas uboju musi być zwrócone głową w kierunku na południowy wschód.
  • jeśli w zakładzie, na linii produkcyjnej, bydło jest ogłuszane w jakikolwiek sposób, co powoduje utratę przytomności, to urządzenia powodujące ogłuszenie podczas produkcji zgodnej z systemem halal muszą być wyłączone.
  • ubój przeprowadza się ręcznie. Polega on na przecięciu żył, tętnic szyjnych oraz tchawicy. Kręgosłup powinien pozostać nienaruszony. Przecięcie pnia nerwowego odcinka szyjnego kręgosłupa zwierzęcia, dyskwalifikuje bydło z kategorii halal. Cięcie musi być szybkie i zdecydowane. Podczas cięcia wymawia się na głos zdanie w języku arabskim: bismillahi Allahu akbar.
  • czas pomiędzy przecięciem głównych naczyń krwionośnych a utratą przytomności, jak wynika z reakcji behawioralnych i centralnego układu nerwowego, wynosi 20 sekund u owiec, do 25 sekund u świń, do 2 minut u bydła, do 2,5 lub więcej minut u drobiu, a czasami ponad 15 minut lub więcej u ryb.

Ubój rytualny w judaiźmie to szechita. Zasady są zbliżone do islamskiego halal [źródło]:

  • zwierzętom przecina się przełyk i arterie jednym cięciem przy użyciu specjalnego noża, odmawiając stosowną modlitwę.
  • zwierzę nie może zostać wcześniej pozbawione świadomości poprzez ogłuszenie jakąkolwiek z dostępnych metod.
  • zabijający (szochet) musi być fachowcem, pobożnym i wykształconym w swojej dziedzinie, dorosłym mężczyzną.
  • nawet przy fachowym, zgodnym z zasadami koszerności zabijaniu pięć przyczyn powoduje niekoszerność mięsa: szehija – zbyt powolne posługiwanie się nożem z przerwą lub zawahaniem, derasa – cięcie połączone ze zbyt dużym naciskiem, chalada – nadmierne wbijanie noża nim rozpocznie się cięcie, hagrama – ześlizgnięcie się noża z właściwego miejsca i ikkur – czyli rozdarcie tkanki, zamiast jej przecięcia.

–♦–

Czy ubój bez uprzedniego pozbawienia świadomości zwierzęcia, jest dozwolony w naszym kraju?

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt:

Art. 1. 1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.
Art. 33. 1a. Uśmiercanie zwierząt może odbywać się wyłącznie w sposób humanitarny polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego.
Art. 34. 1. Zwierzę kręgowe w ubojni może zostać uśmiercone tylko po uprzednim pozbawieniu świadomości przez osoby posiadające odpowiednie kwalifikacje. (..) 3. W uboju domowym zwierzęta kopytne mogą być uśmiercane tylko po uprzednim ich pozbawieniu świadomości przez przyuczonego ubojowca.
Art. 35. 1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1–4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności
do lat 2.

W ustawie o ochronie zwierząt skreślony został art. 34 ust. 5 dający możliwość odstąpienia od obowiązku ogłuszenia zwierzęcia przed jego ubojem (na przykład z powodów religijnych). Tym samym, obowiązek ogłuszania ma charakter ustawowo normatywny. Ustawa zmieniająca weszła w życie z dniem 28 września 2002r. Wraz z nią, wykonywanie ubojów rytualnych na terytorium Polski stało się prawnie nie dopuszczalne.

9 września 2004 r. pojawia się rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

& 6 Zwierzęta jednokopytne, przeżuwacze, świnie, króliki i drób dostarczane do ubojni w celu uboju przemieszcza się w sposób określony w załączniku nr. 1 do rozporządzenia.
& 8.1 Zwierzęta, o których mowa w & 6, przed ubojem niezwłocznie ogłusza się przez zastosowanie:
1) urządzenia z zablokowanym bolcem lub
2) urządzenia udarowego lub
3) elektronarkozy lub
4) dwutlenku węgla lub
5) pałki w przypadku małej partii królików.
& 8.2 Przepisu ustęp 1 nie stosuje się do zwierząt poddawanych ubojowi zgodnie z obyczajami religijnymi zarejestrowanych związków wyznaniowych.

Powyższe rozporządzenie, w § 8.2 jest niezgodne z aktem wyższej rangi, które dodatkowo stanowi podstawę prawną do tegoż rozporządzenia (czyli z ustawą z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt).

–♦–

„Jedna z największych ubojni w kraju, Zakłady Przemysłu Mięsnego Biernacki, od kilku lat nastawiła się głównie na ubój rytualny. Podobno jako pierwsi w Europie mieli klatkę do unieruchamiania zwierząt. Od 8 lat produkują mięso koszerne, od 5 lat – halal. Zatrudniają specjalną ekipę 30 pracowników tylko do uboju koszernego, wyznawców judaizmu, certyfikowanych szohetów i superwizorów, którzy nadzorują ubój oraz proces przygotowania mięsa. Zatrudniają również na stałe pracowników wyznania muzułmańskiego. Na liście polskich ubojni halal, publikowanej przez Ambasadę Polską w Egipcie, jest również Animex w Morlinach (w styczniu zaprzestał uboju na mięso wołowe) i mniejsze zakłady, jak Rzeźnia Delicjusz, Zakłady Mięsne Mokobody Kraspol, Piotrex, Łuniewscy. Na ogół nie zatrudniają one na stałe muzułmanów, tylko kooperują z rzezakami licencjonowanymi przez Radę Imamów Ligii Muzułmańskiej RP. Ubój rytualny musi się opłacać, bo wciąż dołączają nowe rzeźnie. W zeszłym roku Polski Koncern Mięsny Duda (ścisła czołówka branży mięsnej), w tym roku – PPHU Kowalczyk”. [ŹRÓDŁO]

Wykaz ubojni halal na terenie Polski, które zostały zatwierdzone przez Muzułmański Związek Religijny: cairo.trade.gov.pl/en/download/file/f,8550

Na zakończenie tego tekstu, kilka „kwiatków” dokumentujących stosunek posłów do aktualnego stanu prawnego (kultury prawnej), dominacji ustawy nad rozporządzeniem oraz stosunku do praw zwierząt, humanitaryzmu oraz nacisków społecznych:

26.01.2012 Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Wystąpienia posła Jana Krzysztofa Ardanowskiego na posiedzeniu Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, roku dotyczące sytuacji na rynkach rolnych, działań na rzecz eksportu i funkcjonowania funduszu promocji:

Zmiany klimatyczne powodują, że w tych krajach rolnictwo jest w stanie zaniku, ubywa ziemi uprawnej, natomiast przybywa, i to w sposób bardzo wyraźny, mieszkańców. Również setki milionów turystów, którzy odwiedzają te rejony, powodują, że do tych krajów trzeba się starać dotrzeć z produktami, naturalnie wpisanymi w ich kontekst kulturowy i religijny, to jest sprawa oczywista.
W tym miejscu chcę zwrócić uwagę, by w ustawie o ochronie zwierząt, która trafiła do Sejmu i została zgłoszona jako projekt obywatelski, resort rolnictwa bardzo uważnie pilnował zapisów dotyczących zwierząt hodowanych przez polskich rolników, jak również np. uboju rytualnego. Ustawa wprowadza całkowity zakaz uboju rytualnego w Polsce, ponieważ tego typu derogacje występują we wszystkich krajach UE. A to, czy będziemy mogli np. eksportować polskie kurczaki do krajów arabskich, zależy od tego, czy zostanie spełniony wymóg systemu halal związany wyłącznie z oceną przez uprawnionego imama i również od sposobu prowadzenia uboju właśnie rytualnego. Nad tym trzeba pracować i tego pilnować, żeby się nie okazało, że w trosce o dobro zwierząt zamkniemy sobie dostęp do innych rynków, tak jak kiedyś zrobiliśmy z tuczem gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby, a inni się z tego cieszą.

˙

16.02.2012 Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi (nr 14)
Informacja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o programie polityki Rady Ministrów w stosunku do działu administracji rządowej „Rolnictwo”. Główny lekarz weterynarii Janusz Związek:

Obecnie otwiera się szeroko rynek, ogólnie mówiąc, krajów muzułmańskich dla polskiej wołowiny. Podejrzewam, że w ciągu tego roku ten rynek będzie tak chłonny, że – nie chcę prorokować – może nam zabraknąć wołowiny na rynek polski.
Chcę zaznaczyć, że w zeszłym roku Polska była numerem jeden w eksporcie wołowiny do Turcji. Praktycznie większość wołowiny wyprodukowanej w Polsce (zwierzęta były ubijane w dużych zakładach) została wyeksportowana do Turcji i innych państw muzułmańskich. W tej chwili bardzo poważnie zainteresowane są również Arabia Saudyjska i Izrael. W styczniu byłem w Izraelu i rozmawialiśmy m.in. o sprzedaży zwierząt żywych i mięsa wołowego. Biznesmeni izraelscy określili, że są w stanie zakupić u nas od 100 do 300 tysięcy sztuk zwierząt albo mięsa.

˙

Całkowity zakaz uboju zwierząt bez uprzedniego pozbawienia ich świadomości obowiązuje w Szwecji, Norwegii, Szwajcarii, Islandii, Nowej Zelandii. Dołączyć mają Holandia i Belgia.
U nas działa w oficjalny sposób kilkadziesiąt ubojni, w których wykonuje się uboju opisanego w powyższym artykule. Wygląda na to, że staliśmy się jednym z głównych (o ile nie głównym) dostawców mięsa z uboju z zachowaniem pełnej świadomości zwierzęcia, do krajów islamskich oraz Izraela. Jeśli chcielibyśmy zapewnić wyżywienie dla wszystkich wyznawców tych religii w naszym kraju, wystarczyłaby jedna ubojnia i to pracująca kilka-kilkanaście dni w roku. My natomiast, nie dość tego że ubojni tych mamy kilkadziesiąt to dodatkowo zamierzamy podnieść ilość zwierząt zabitych zgodnie z zasadami halal lub szechita do takiej ilości, że główny lekarz weterynarii obawia się iż może zabraknąć zwierząt rzeźnych dla Polaków.

ciąg dalszy

Gdzie jest kasa?

13/03/2012 2 komentarze

Trwa odsysanie naszych pieniędzy, przeznaczonych na emerytury. Właśnie dowiedzieliśmy się, że:

Z kont emerytalnych w ZUS zniknęło ponad 8 mld zł…
Znikły środki emerytalne należące do osób, które pobierały rentę i zmarły, nie dożywszy emerytury. Po śmierci uprawnionych, zawartość należących do nich kont emerytalnych powinna zostać przeniesiona na fundusz rentowy, ale tego nie zrobiono.

˙

Natomiast kilka miesięcy temu, pojawił się pomysł by:

200 mld zł z naszych oszczędności z II filaru przeznaczyć na rozwój kraju. Z ponad 235 mld zł zgromadzonych do tej pory przez OFE, 83 mld zł jest zainwestowanych na giełdzie.

˙

„Sprywatyzowano” około 80-90% majątku polskiego. Kasa uzyskana za to… rozpłynęła się. Kończy się też towar do sprzedaży, źródełko w postaci polskiego majątku trwałego wysycha.
Polityka pijaka sprzedającego meble, sprzęt AGD z mieszkania stanie się zaraz niemożliwa bo mieszkanie jest prawie puste. Pijak przepija także pieniądze przeznaczone na przyszłość swych dzieci (vide sięgnięcie do rezerwy demograficznej, która miała być uruchomiona za około 20 lat).
Zadałam sobie trud podsumowania ile Polska uzyskała ze sprzedaży majątku od początku przemiany ustrojowej.

Dane na temat przychodów z prywatyzacji, dostępne są dla wszystkich zainteresowanych pod adresem Ministerstwa Skarbu Państwa.
Od 1989 do 2010 roku, z tytułu prywatyzacji, wpłynęło w postaci przychodu około 130 mld pln.
Porównajmy – w Otwartych Funduszach Emerytalnych z naszych składek uzbierało się od początku istnienia tych struktur, czyli 1999 roku – 235 mld pln. Z całej prywatyzacji od 1989 roku, wpłynęło do kasy państwa około 130 mld pln.  Gdy zestawimy te dwie wartości (wiem, że to nieuprzejme z mojej strony wobec państwa, że szastam wiedzą matematyczną zdobytą dzięki niemu), okazuje się że mogliśmy być faktycznymi właścicielami/udziałowcami całego naszego sprywatyzowanego majątku, a zostałoby jeszcze około 100 mld na jego unowocześnienie oraz doinwestowanie, rozwój.
Co mamy w zamian tego? Posiadamy nędzne pozostałości po dawnym majątku Polski, przeszło 900 miliardów złotych długu, przeszło 40 miliardów rocznie odsetek od tegoż długu oraz perspektywę na emeryturę, o której członek rządu mówi:

Muszę panią zmartwić, bo ja nie za bardzo wierzę w państwowe emerytury – odparł z rozbrajającą szczerością Waldemar Pawlak. – Staram się zabezpieczyć sobie przyszłość przez oszczędności i dobre relacje z dziećmi, bo wydaje mi się, ze to będzie pewniejsze niż te różne państwowe chimeryczne rozwiązania – dodał uśmiechnięty.

Słodkie życie solnych aferzystów #2

06/03/2012 Dodaj komentarz

01.03.2012
Do środy policjanci i inspektorzy weterynaryjni przeprowadzili wspólne kontrole w 88 zakładach na terenie 12 województw. Podczas nich zabezpieczyli prawie 500 ton soli podejrzanego pochodzenia – poinformował rzecznik prasowy wielkopolskiej policji, Andrzej Borowiak.
– Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach przebada próbki soli pod kątem zawartości związków chemicznych szkodliwych dla zdrowia. Jeszcze dziś w nocy specjalny kurier CBŚ wyjedzie z tymi próbkami po to, by one jutro jak najwcześniej znalazły się w instytucie
– kontynuował Borowiak. – Jesteśmy po rozmowach z naukowcami tego instytutu i otrzymaliśmy zapewnienie, że w przyszłym tygodniu otrzymamy wyniki, które być może wykluczą obecność (w soli – red.) np. dioksyn, metali ciężkich lub innych związków szkodliwych dla zdrowia – dodał. [ŹRÓDŁO]
Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Poznaniu konsultował się z producentem soli wypadowej przerabianej w zamkniętych zakładach i otrzymał zapewnienie, że sól ta nie mogła być zanieczyszczona dioksynami. [ŹRÓDŁO]

Wolałabym, aby Inspektorat Sanitarny nie bazował w swych badaniach ma wynikach konsultacji lecz na wynikach przeprowadzonych badań i analiz.

Interesującą wydaje się być kwalifikacja karna jaką obrała zajmują się sprawą Prokuratura Okręgowa w Poznaniu i CBŚ. Zarzut postawiony zatrzymanym osobom, które wprowadzały od około dziesięciu lat do obrotu niespożywczy środek będący ubocznym produktem reakcji chemicznej, brzmi:

02.03.2012
wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub życia człowieka z przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, za co może grozić do pięciu lat więzienia.  [ŹRÓDŁO]

Cokolwiek niepokoi mnie funkcjonowanie nazwy „środek spożywczy” już na wstępnym etapie śledztwa, skoro całe śledztwo ma na celu zbadanie, czy sprzedawano środek NIEspożywczy jako środek spożywczy.

Ze względu na skalę zjawiska, nie dziwi mnie natomiast niechęć polskich urzędników do publikowania nazw zakładów używających w artykułach spożywczych soli technicznej:

05.03.2012
Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nie wyraziła zgody na opublikowanie dystrybucyjnych list firm, które potencjalnie mogły używać niejadalną sól jako jadalną – poinformował w poniedziałek PAP Główny Inspektorat Sanitarny.

A oto analiza próbek pobranych z zakładów podejrzanych o zafałszowywanie soli spożywczej, która dziś ujrzała światło dzienne:

06.03.2012
Wielkopolski Państwowy Inspektorat Sanitarny po przebadaniu próbek soli spożywczej i peklosoli poinformował, że mieszczą się one w obowiązujących normach. Analizy objęły 5 próbek soli pobranej z jednego z lokalnych zakładów i hurtowni.
Wyniki badań wykluczają możliwość zagrożenia dla życia i zdrowia ludzkiego
– zapewnił wojewódzki inspektor sanitarny Andrzej Trybusz na konferencji prasowej w Poznaniu.
Według niego, ogólne ekspertyzy pokazują, że wyniki badanej soli mieszczą się w normie i produkt nie mógł powodować negatywnych konsekwencji dla życia i zdrowia. 3 próby były opisane jako sól jadalna, a 2 zawierały peklosól. W tych próbkach zostało zbadanych 13 parametrów, w tym zawartość wody, poziom jodu oraz obecność metali ciężkich i siarczanów. [ŹRÓDŁO]

Kolejne uwagi do Inspektoratu Sanitarnego…
W pierwszym zdaniu pisze on, że przebadał próbki soli spożywczej. Szanowny Inspektoracie, skierowano do was towar, przy którym istnieje cholernie uzasadnione podejrzenie, że jest to zafałszowana substancja sprzedawana JAKO sól spożywcza więc nie piszcie, że przebadano sól spożywczą.
Proszę o wykonanie kompletnej analizy chemicznej (jakościowej oraz ilościowej) próbki soli wypadowej pobranej od producenta, czyli Anwilu. Następnie, wnoszę o porównanie próbek zatrzymanej w hurtowniach zamieszanych w aferę solną substancji, z próbką pobraną bezpośrednio od producenta. Istnieje cholernie uzasadnione podejrzenie, że jest to ta sama substancja. Jeśli tak będzie, to należy oskarżyć osoby kierujące hurtowniami z zafałszowaną solą spożywczą, o wprowadzenie do przemysłu spożywczego, olbrzymich ilości środka nie będącego środkiem spożywczym.

Obecnie wychodzi na to, że nie ma sensu zarówno ekonomicznego jak pod względem sanitarnym oraz zdrowotnym, by w Polsce istniało coś takiego, jak sól spożywcza. Należy zrównać pod względem przepisów sanitarnych sól wypadową z solą spożywczą i tę pierwszą, jako tańszą, stosować w przemyśle spożywczym (SIC!).

Wygląda na to, że polską aferą solną, na poważniej zajmą się Czesi:

06.03.2012
Czeska Izba Żywnościowa uważa, że władze w Pradze powinny wstrzymać import polskiej żywności, jeśli Polska nie opublikuje listy zakładów korzystających z soli technicznej – donosi stooq.com. Choć nie wiadomo, którzy polscy producenci żywności używali niejadalnej soli wypadowej, sugerują kupowanie tylko od najbardziej znanych firm.
Listę firm stosującą sól techniczną, być może poznamy dzięki Czechom, którzy mając próbki soli technicznej analizują importowaną z Polski żywność w Instytucie Weterynarii w Ołomuńcu.
Czeski minister rolnictwa Petr Bendl oświadczył, że w związku z tzw. aferą solną w Polsce, czyli wykorzystywaniem soli przemysłowej przez niektóre firmy z branży spożywczej, zwróci się do strony polskiej o ujawnienie listy tych przedsiębiorstw.
W przypadku wykrycia soli przemysłowej w produkcie musi być on wycofany z rynku. – Sól niepożywcza, jest zakazana w przemyśle spożywczym – podkreślał rzecznik ministerstwa rolnictwa w Bratysławie Juraj Kadasz.  [ŹRÓDŁO 1], [ŹRÓDŁO 2]

I jest to póki co, jedyne potraktowanie społeczeństwa oraz uczciwych producentów w sposób należycie poważny. Szkoda tylko, że zawdzięczamy je władzom nie naszego kraju.

Słodkie życie solnych aferzystów #1

02/03/2012 Dodaj komentarz

Stopklata z reportażu TVN.

Jesteśmy świadkami powstawania kolejnej afery – solnej. Sporo już o niej napisano, sporo odbyło się w domach rozmów na ten temat, lecz wciąż są to dopiero jej początki. Zapewne, nie jednej osobie ręka teraz drży, gdy stoi w sklepie przed dylematem, jaką sól kupić. Ja sama w minioną środę, stałam przez bite dziesięć minut przed półką sklepową zastawioną około siedmioma różnymi gatunkami soli, by w końcu wyjść ze sklepu z pustymi rękami.

Moje zainteresowanie aferą solną, ograniczało by się do takich właśnie dylematów sklepowych, gdyby nie dzisiejsza informacja. Ale zacznijmy od początku…

Roczna produkcja soli wypadowej, to w Anwilu 80 000 ton (kilkaset ton na dobę). Sól ta, o technicznym stopniu czystości, jest w istocie ubocznym produktem reakcji podczas produkowanego w zakładach chemicznych Anwil, polichlorku winylu.

Całość tej soli jest przez Anwil sprzedawana, przy czym nie może być ona użyta do celów spożywczych. Odbiorcą, powinny być wyłącznie takie firmy jak garbarnie, służby oczyszczania miasta, przemysł chemiczny oraz energetyczny.
Jak się okazało, odbiorcami rzeczonej soli były co najmniej trzy firmy, które kupując sól wypadową od Anwilu, wprowadzały ją w ilościach hurtowych do przemysłu spożywczego. Odbiorcą soli technicznej sprzedawanej jako sól spożywcza, były między innymi wytwórnie wędlin, przetwórnie ryb, mleczarnie, piekarnie. Dalszą drogę soli wypadowej znamy – przyjeżdżała ona wraz z wyprodukowanymi artykułami spożywczymi do naszego ulubionego sklepu, gdzie była przez nas kupowana w celu bezpośredniej konsumpcji w postaci chlebka lub czegoś do niego – na przykład wędliny, śledzika…
Nawet, jeśli wszystkie zakłady będące odbiorcami soli spożywczej, która w istocie okazywała się być przemysłową solą techniczną, stosowały w swych zakładach najbardziej rygorystyczne z norm (ISO, HACCP, RASFF i inne) to cały ten rygorystyczny proces można o kant dupy potłuc, ponieważ do produkcji używane są półprodukty przewożone bez jakichkolwiek opakowań na otwartych ciężarówkach i zgarniane łopatami przez pracowników, którzy stąpają po nich w gumiakach.

Są pierwsze aresztowania osób, zamieszanych w ten proceder. Interesującą wydaje się być kwalifikacja karna jaką obrała zajmują się sprawą Prokuratura Okręgowa w Poznaniu i CBŚ. Zarzut postawiony osobom wprowadzającym do obrotu niespożywczy środek będący ubocznym produktem reakcji chemicznej, brzmi:

wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub życia człowieka z przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, za co może grozić do pięciu lat więzienia.  [ŹRÓDŁO]

˙

No ale właściwie nie o tym chciałam mówić. Otóż, dziś okazało się że zawiadomienia o nieprawidłowościach związanych z użyciem technicznej soli w przemyśle spożywczym, trafiały już do prokuratury:

Sprawa mieszania soli przemysłowej ze spożywczą już raz trafiła do prokuratury. W 2000 roku zgłoszono ją Prokuraturze Rejonowej w Toruniu. Śledztwo zostało wówczas umorzone ze względu na brak dowodów. Jak powiedział TVN24 Artur Krause, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu, w 2000 roku o podejrzanym procederze śledczych zawiadomiła osoba fizyczna. Zgłosiła, że działające na terenie Torunia firmy mieszają sól wypadową z solą spożywczą. Wszczęto w tej sprawie śledztwo, kwalifikując sprawę jako „wprowadzenie do obrotu na rynek środków spożywczych niespełniających norm i warunków określonych przepisami”
– W śledztwie prokurator zabezpieczył dokumentację o transakcjach, przesłuchano świadków i zapoznano się z atestami na sól. Po analizie i konfrontacjach śledztwo umorzono ze względu na brak dowodów – powiedział Krause.   [ŹRÓDŁO]

Zabezpieczono dokumenty, przesłuchano świadków, zapoznano się z atestami i… umorzono (SIC!).
Rzecznik wielkopolskiej policji, dzieli się informacją że każda z trzech firm, które zidentyfikowano do tej pory jako wprowadzające sól techniczną na rynek spożywczy, kupowała miesięcznie jeden tysiąc ton soli wypadowej.
Policzmy: 1 000 ton soli wypadowej x 400 pln, daje miesięczny dochód jednej firmie zamieszanej w ten proceder 400 000 pln. Jak łatwo policzyć, roczny dochód to już około 4,8 miliona złotych.
Zyskowność całego procederu, także była wcale nie do pogardzenia… Skoro cena hurtowa soli wypadowej wynosi około 130 pln, a cena hurtowa soli spożywczej, kształtuje się w okolicy 400 pln, to stopa zysku z takiego procederu kształtowała się na poziomie przeszło dwóch złotych z jednej zainwestowanej złotówki, czyli „na czysto” jakieś 200%. Niewiele jest tak intratnych biznesów.

Skala afery solnej jest olbrzymia. Skoro każdy z trzech hurtowych pośredników, kupował miesięcznie 1000 ton soli technicznej, to okazuje się że rocznie było oferowanych 12 000 ton, a w ciągu 10 lat – sto dwadzieścia tysięcy ton. Pomnóżny to przez liczbę umoczonych w proceder hurtowni.
Nasuwają mi się tu wspomnienia z lat 90. i dzielenie się kierowców informacjami, na jakiej stacji sprzedawane jest tak zwane „paliwo nie chrzczone”.  Przypomnę, że w latach dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych, powszechne na stacjach benzynowych było paliwo podrabiane – uzyskane z blendowania pewnych komponentów. Osoby pragnące poszerzyć swą wiedzę na ten temat, skorzystać mogą z licznych źródeł internetowych – między innymi z „Raportu o likwidacji WSI”.
Nie wiem, jaka była rentowność blendowania paliwa. Pokuszę się jednak o stwierdzenie, że rentowność zakładów z afery solnej, była na tyle wysoka aby przez przeszło 10 lat, proceder ten znajdował się pod odpowiednią ochroną. W 2000 roku zgłoszono używanie soli wypadowej jako spożywczej Prokuraturze Rejonowej w Toruniu. Śledztwo zostało wówczas umorzone ze względu na brak dowodów. W śledztwie prokurator zabezpieczył dokumentację o transakcjach, przesłuchano świadków,  zapoznano się z atestami na sól. I umorzono…
Może ten proceder był odpowiednio chroniony? Ujrzał światło dzienne przez przypadek?

Na zakończenie, wynik mojego „spaceru” po zasobach googlowego cacha:

dsgdfgdfgdfgh

Plik http://www.konsalt.eu/files/SprawozdanieZBadan.pdf który dziś ściągnęłam z cacha googlowego. Konsalt jest jedną z firm wprowadzających do przemysłu spożywczego, sól techniczną.