Strona główna > historia najnowsza > Kot Schrödingera czyli pani Krzywonos się zatrzymuje

Kot Schrödingera czyli pani Krzywonos się zatrzymuje

Kot Schrödingera to dziwne stworzenie jest. Zapewne ma jakieś koligacje rodzinne z kotem żyjącym w krainie czarów Alicji, ponieważ nie obce mu są osobliwe stany. Dla przykładu potrafi być w dwóch miejscach na raz, potrafi też w połowie się pokazać by historycznie wpłynąć na otaczający go świat.

Najnowsza historia Polski to wbrew pozorom nie tylko źródło habilitacji dla historyków. To także znakomite pole badań dla fizyków, w tym teoretycznych – w 1980 (oraz w późniejszych latach), mieliśmy wiele objawień kotów pochodzących z rodziny Schrödingera.

Pani Henryka porzuca tramwaj przed gmachem gdańskiej opery i wraca do zajezdni autobusem, podczas gdy jej kwarkowo-gluonowe „drugie ja” prowadzi przez pół miasta ten sam tramwaj który porzuciła i parkuje go w zajezdni (gluon jest to bezmasowa cząstka elementarna pośrednicząca w oddziaływaniach silnych)…

Pierwsza gluonowa pani Henryka:

Rano wyjeżdża „piętnastką” z zajezdni, raz kozie śmierć – powtarza sobie, im bliżej gmachu opery, tym bardziej jest zdecydowana. Wyskakuje z wagonu i przekłada zwrotnicę: – Tramwaj dalej nie jedzie! Stocznia stoi, to i tramwaje nie będą jeździć! Pasażerowie zaczynają klaskać. Skrzydła jej rosną, jest bliska płaczu. Jakimś autobusem zabiera się do bazy. Tam już poruszenie, ogłaszają strajk okupacyjny, trzeba wspomóc stoczniowców, pojedzie tam Henia.
Wchodzi do stoczni, a strajk właśnie się kończy! Szlag ją trafił.
Jaki ja opierdol w zajezdni dostanę! – denerwuje się. Przy drugiej bramie wskakuje na wózek akumulatorowy. – Nazywam się Henryka Krzywonos, jestem motorniczą, zatrzymałam tramwaje, stanęły autobusy, a wy dostaliście swoje 1500 i idziecie do domu? Opamiętajcie się! Jak nas zdradzicie, zgniotą nas jak pluskwy! Rozjadą czołgami! [źródło]

Druga gluonowa pani Henryka:

Choć nikt jej o to nie prosił, pod gdańską operą wysadziła pasażerów. Pustym tramwajem zjechała do zajezdni. Potem szło siłą rozpędu. Tramwajarze wybrali ją przewodniczącą komitetu strajkowego, posłali do stoczni. Pod bramę nr 2 przyjechała zakładowym żukiem na sygnale. [źródło]

W całym tym ferworze i nerwach, pani Henryka zdołała zapamiętać też imię i nazwisko człowieka, który do niej podszedł w tramwaju:

– Odwróciłam się do ludzi i powiedziałam, że ten tramwaj dalej nie pojedzie. Do mnie podszedł człowiek i powiedział: »Nazywam się Zdzisław Kobyliński i jestem z PKSu i my też za chwilę będziemy stali.«”[źródło]

Ach, tak nawiasem to gratuluję pamięci i to w stresie! Gdybym to ja prowadziła a następnie zatrzymała tramwaj, na pewno nie zapamiętałabym nazwiska osoby, która do mnie podeszła 30 lat temu.

Oto, jak na wypowiedź pani Henryki, zapatruje się Anna Walentynowicz:

W Polsce nawet przedmioty nabierają charakteru właściwego dla rzeczonego kota. I to tak duże przedmioty jak samolot.

Czy przeszkadza mi, że poznając historię naszego kraju, napotykam na koty Schrödingery? Ależ nie! Dzięki temu, otaczający mnie świat nabiera cech bajkowo-nierzeczywistych a najróżniejsze artykuły prasowe i dzienniki telewizyjne, mogą być tak samo dobrym źródłem wiedzy na otaczający mnie świat oraz jego historię, jak bajki o Żwirku i Muchomorku lub Kreciku.

Zatem, życzę wszystkim więcej bajek o naszej zielonej wyspie, gdzie domki z piernika, stoliczek sam się nakrywa, Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie, a królewna się budzi gdy ją pocałujemy.

Advertisements
  1. Brak komentarzy.
  1. No trackbacks yet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s